Prawo gospodarcze, Spółki

Dlaczego spółka nie wypłaca dywidendy?

Zwyczajne zgromadzenie wspólników jest między innymi od tego, aby zdecydować o podziale zysku czyli o dywidendzie. Niejednokrotnie dzieje się jednak tak, że spółka – choć wypracowała w poprzednim roku obrotowym zysk – nie wypłaca dywidendy albo podejmuje jakieś decyzje niepodobające się niektórym wspólnikom. Czy da się zmusić spółkę do wypłaty dywidendy? Weźmy na warsztat dwie sytuacje.

Wspólnicy podejmują uchwałę o przeznaczeniu zysku na kapitał zapasowy bądź inne cele

Taka sytuacja niejednokrotnie zdarza się w spółkach, które są na etapie rozwoju i inwestowania albo potrzebują środków na jakąś dużą inwestycję. Kodeks spółek handlowych mówi wyraźnie, że przedmiotem zwyczajnego zgromadzenia wspólników powinno być powzięcie uchwały o podziale zysku lub pokryciu straty. Jednocześnie przepis nie nakazuje, aby uchwała miała dotyczyć tylko i wyłącznie podziału zysku w formie dywidendy. Dla wspólnika, który czuje się pokrzywdzony z powodu braku wypłaty dywidendy, może wydawać się to kuriozalne, ale w praktyce zdecydowanie dopuszcza się podjęcie uchwały pozwalającej na wyłączenie zysku od podziału na dywidendę i przeznaczenie go np. na kapitał zapasowy lub dalszy rozwój spółki.

Prawo do udziału w zysku jest prawem do udziału w zysku przeznaczonym do podziału między wspólników – innymi słowy: jeżeli zysk nie został przeznaczony do podziału, a został wyłączony od podziału, to konkretne prawo do udziału w konkretnym zysku nie powstaje. Zysk, który został przeznaczony np. na kapitał zapasowy jest zatem już zyskiem podzielonym i wspólnik nie może żądać wypłaty dywidendy.

Sposobem na podważenie takiego sposobu rozdysponowania zysku jest wytoczenie powództwa o uchylenie uchwały lub o stwierdzenie jej nieważności. Nie są to jednak proste sprawy. Uchwała może być uchylona tylko wtedy, gdy jest sprzeczna z umową spółki bądź dobrymi obyczajami i godzi w interesy spółki lub ma na celu pokrzywdzenie wspólnika. Uchwała nieważna to po prostu uchwała sprzeczna z prawem. Zwykle wspólnicy mniejszościowi, którzy chcą podważyć uchwałę wyłączającą zysk od podziału powołują się na przesłankę godzenia uchwały w dobre obyczaje i krzywdzącą wspólnika. Taka argumentacja jednak przemówi do sądu tylko wtedy, gdy uchwała wspólników rzeczywiście będzie miała na celu pokrzywdzenie wspólnika. Samo wyłączenie zysku od podziału i przeznaczenie go np. na inwestycje nie jest wystarczającą przesłanką do uchylenia uchwały lub stwierdzenia jej nieważności.

Została podjęta uchwała o podziale zysku między wspólników, ale zarząd nic nie robi

Druga sytuacja polega na tym, że wprawdzie na zgromadzeniu wspólników podjęto uchwałę o podziale zysku między wspólników w formie dywidendy, ale od tego czasu nic się nie wydarzyło.

Przede wszystkim zgromadzenie wspólników powinno ustalić termin wypłaty dywidendy. Jeśli tego nie zrobi, taką kompetencję ma zarząd spółki. Jeżeli i zarząd tego nie uczyni, wtedy dywidenda powinna zostać wypłacona niezwłocznie. Zakładając, że nie doszło do ustalenia dnia dywidendy w rozumieniu art. 193 § 2 Kodeksu spółek handlowych, dywidenda powinna zostać wypłacona niezwłocznie po podjęciu uchwały o podziale zysku w formie dywidendy. Jeżeli natomiast został ustalony dzień dywidendy, to niezwłocznie po tym dniu. „Niezwłocznie” oznacza w najbliższym możliwym terminie przy uwzględnieniu płynności finansowej spółki. Odpowiedzialność w tym zakresie spoczywa na zarządzie.

W tym miejscu pojawia się pytanie, czy jeśli zarząd nie podejmie decyzji o wypłacie dywidendy, to czy wspólnik może skierować pozew do sądu. Oczywiście może, ale problem pojawia się wtedy, gdy trzeba rozstrzygnąć czy przed wytoczeniem powództwa należy jeszcze wezwać spółkę do zapłaty. Zdaniem niektórych praktyków, samo brzmienie art. 193 § 4 Kodeksu spółek handlowych, mówiące o niezwłoczności, wyłącza stosowanie art. 455 Kodeksu cywilnego, co oznacza, że nie trzeba wzywać odrębnie do zapłaty, aby roszczenie o wypłatę zysku stało się wymagalne. Jednakże duża część doktryny i orzecznictwa nadal uważa, że spółkę należy odrębnie wezwać do zapłaty i wyznaczyć jej termin, aby roszczenie – po upływie tego terminu – stało się wymagalne. Rzeczywiście pojawia się tutaj pewien dysonans, ale w celu dochowania staranności procesowej (i przedprocesowej) raczej lepiej jeszcze raz upomnieć się w zarządzie o wypłatę dywidendy i wystosować wezwanie do zapłaty.

E-commerce, Poradniki, Prawo gospodarcze, RODO, Spółki, Tajemnica przedsiębiorstwa

Jak założyć sklep internetowy?

Jak rozpocząć działanie w branży e-commerce?

Co trzeba wiedzieć i jakie dokumenty przygotować?

Jest tego sporo, dlatego zacznijmy od podstawowej i ogólnej wiedzy dotyczącej konkretnych zagadnień prawnych. Oto najważniejsze problemy prawne związane z założeniem i prowadzeniem sklepu internetowego.

  1. Forma prawna działalności

Jak każdy biznes, tak samo sklep internetowy musi przybrać konkretną formę prawną działalności. Tutaj mamy całkowitą dowolność (może z wyjątkiem spółki partnerskiej). Możemy zatem przemyśleć zarówno jednoosobową działalność gospodarczą, jak i spółkę np. spółkę jawną, komandytową lub komandytowo – akcyjną. Jeśli chcemy mieć jednocześnie jednoosobową działalność, ale współpracować razem z pozyskanym wspólnikiem, można pomyśleć o zawarciu umowy spółki cywilnej. Jeśli mamy przygotowane duże zaplecze finansowe i klienckie, być może warto zastanowić się nad założeniem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub nawet spółki akcyjnej?

Jeśli Twoje aspiracje sprowadzają się do rozpoczęcia biznesu i stawiasz na rozruch, lepiej skupić się na prostszych formach prowadzenia działalności. Jeżeli jesteś sam, po prostu zarejestruj jednoosobową działalność w CEIDG. Jeśli masz wspólnika lub wspólników, załóżcie swoje działalności i podpiszcie umowę spółki cywilnej. Jednak jeśli jest was kilkoro, ale chcecie mieć lepszą pewność obrotu i ochrony prawnej, pomyślcie o spółce jawnej albo komandytowej.

  1. Marka

Obsługa prawna e-commerceWybór nazwy Twojego sklepu internetowego i opracowanie jego marki to nie tylko „chwila olśnienia”. Tę chwilę należy następnie zweryfikować z rzeczywistością, a w szczególności z nazwami i markami innych przedsiębiorców. Niektórzy z nich mogą bowiem już funkcjonować pod taką samą lub podobną nazwą. Dlatego warto najpierw wejść na stronę Urzędu Patentowego (uprp.gov.pl) i sprawdzić czy przypadkiem ktoś wcześniej nie zarejestrował jakiejś nazwy lub znaku graficznego jako znaku towarowego. Jeśli natrafisz na taki sam lub podobny znak, lepiej wybierz inną nazwę. Jeśli jednak nie ma zarejestrowanego takiego samego lub podobnego znaku, jak ten, który wpadł Ci do głowy, nadal nie zaprzestawaj „badań”. Twoja nazwa lub marka sklepu internetowego nie mogą wprowadzać w błąd czy też podszywać się pod innego przedsiębiorcę – takie działanie mogłoby zostać poczytane za czyn nieuczciwej konkurencji, a Ciebie narazić na odpowiedzialność odszkodowawczą. Nie chodzi oczywiście o to, że chcesz się pod kogoś podszyć, ale przypadkowo nieświadomie możesz naruszyć czyjejś prawo do jego marki i popaść z nim w konflikt. Dlatego warto sprawdzić podobnych przedsiębiorców w regionie oraz w kraju. Skorzystaj choćby z wyszukiwarki internetowej albo zleć badanie poprawności Twojej marki odpowiedniemu specjaliście (radcy prawnemu, rzecznikowi patentowemu, adwokatowi).

  1. Budowanie witryny sklepu internetowego

W porządku. Załóżmy, że Twoja (lub Wasza) działalność została już założona, a Twoja marka nie narusza niczyich praw. Teraz trzeba pomyśleć o tym, co najistotniejsze czyli o „fizycznym” założeniu sklepu internetowego. Sklep nie może istnieć bez witryny internetowej. Dlatego oczywiście musisz wykupić domenę, hosting i zaprojektować samą stronę internetową. O ile kupno domeny i hostingu nie powinno nastręczać większych problemów, to projektowanie strony internetowej zwykle będzie wiązało się z zawarciem umowy z firmą, która tę stronę dla Ciebie zaprojektuje. Podobne umowy są zwykle umowami o dzieło czyli o wykonanie konkretnego rezultatu. Czasami warto zastanowić się czy nie poszukać firmy, która nie tylko zaprojektuje i wykona stronę, ale również zapewni opiekę nad stroną oraz odpowiednie aktualizacje. W końcu w trakcie prowadzenia sklepu internetowego niezbędne będzie dokonywanie zmian witryny czy też poprawianie ewentualnych błędów. Podpisanie dobrej umowy z firmą projektującą strony na pewno zaoszczędzi Ci sporo kłopotów i pieniędzy. Dopilnuj, aby w umowie nie zawarto jakichkolwiek wyłączeń czy ograniczeń dotyczących rękojmi lub gwarancji. Ustalcie dokładnie przedmiot umowy i oczekiwany rezultat, a także sposoby i terminy dokonywania poprawek w przypadku stwierdzenia wad. Nie zapomnij także o odpowiednim uregulowaniu autorskich praw majątkowych. Powinny one przejść na Ciebie – najlepiej już w momencie odebrania dzieła czyli gotowej witryny.

Umowa z firmą projektującą strony to jednak nie wszystko przy budowaniu witryny Twojego sklepu internetowego. Sama witryna musi uwzględniać szereg wymogów prawnych, którymi przyjrzyjmy się w dalszych punktach.

  1. Regulamin sklepu internetowego

Regulamin sklepu internetowego to absolutny „mus”. Wymagania stawiane przez ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz prawo konsumenckie wymagają opracowania odpowiednich procedur oraz zapewnienia konsumentom szybkiej i wyczerpującej informacji o sposobie korzystania ze sklepu, a także o przysługujących im prawach. Poprawnie sporządzony regulamin nie może być jednak oparty o prosty wzór czy też „skopiowany od konkurencji”. Jedynie dobrze przygotowany regulamin dostosowany do specyfiki Twojego sklepu internetowego spełni wymogi ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Wadliwy regulamin niestety może sporo kosztować, gdyż obowiązki informacyjne wobec konsumentów i użytkowników Twojej witryny należą do jednego z Twoich pierwszych i podstawowych obowiązków. Lista elementów, które musi zawierać regulamin sklepu internetowego jest imponująca, dlatego problematykę sporządzenia regulaminu poruszymy w innym wpisie.

  1. RODO
Kancelaria obsługa firm
www.rybarczyk-kancelaria.pl

RODO jest teraz wszędzie, a dla branży e-commerce jest wyjątkowo ważne. Jeżeli ktoś prowadzi sklep internetowy, a nie spełnia wymogów RODO, to sam naraża się tylko na poważne problemy. Pamiętaj, że administracyjne kary pieniężne za nieprzestrzeganie RODO mogą sięgać nawet wielu milionów euro, nie wspominając już o możliwych roszczeniach Twoich klientów, gdyby np. doszło do wycieku ich danych osobowych.

Poprawne wdrożenie RODO w Twoim sklepie internetowym powinno być podstawą Twojej działalności. RODO to nie tylko dokumentacja, którą przechowujesz „u siebie”, ale również odpowiednia komunikacja z Twoimi klientami, a także troska o zapewnienie im odpowiednich informacji i zabezpieczenie ich danych osobowych.

Jednocześnie nie staraj się „robić RODO” samodzielnie i po macoszemu. Dbałość o dane Twoich klientów wymaga odpowiedniego zaprojektowania funkcjonowania całości Twojego sklepu internetowego, dlatego już na samym początku musisz wiedzieć jak funkcjonować w przyjaźni z RODO i jego wymogami. Zleć specjaliście audyt RODO i opracowanie odpowiedniej dokumentacji, procedur, rejestrów. Nie zapomnij również o tym, że RODO to także ocena ryzyka przetwarzania danych osobowych oraz ocena skutków dla ochrony danych, które muszą być udokumentowane. Tylko odpowiednie procedury i reguły mogą pozwolić Ci zminimalizować ryzyko naruszeń danych osobowych, a w razie naruszenia mogą Ci pomóc w obronie przez zarzutami Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych lub roszczeniami Twoich klientów.

Niedawne potężne wycieki danych w kilku wiodących sklepach internetowych pokazują, że nie warto bagatelizować lub oszczędzać na ochronie danych osobowych. W szczególności w sieci, gdzie dane bywają wyjątkowo narażone na zagrożenia, zapewnienie bezpieczeństwa odgrywa znaczącą rolę.

  1. Prawa konsumentów

W tym momencie musisz zidentyfikować, kim będą Twoi klienci? Czy swoje usługi będziesz kierować do innych przedsiębiorców czy też do konsumentów. Kim jest jednak konsument? Zgodnie z art. 22(1) Kodeksu cywilnego, konsumentem jest osoba fizyczna (a zatem nie może być to sp. spółka prawa handlowego), która dokonuje z przedsiębiorcą (czyli z Tobą) czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Innymi słowy: jest to osoba, która nie kupuje Twoich produktów lub usług w związku ze swoją działalnością gospodarczą, tylko na swój prywatny, domowy użytek.

Prawo konsumenckie jest o tyle istotne, że chroni prawa konsumentów w relacjach z przedsiębiorcami. Z prawami konsumentów musisz być dobrze zaznajomiony (lub Twój prawnik), żeby nie popełnić szkolnych błędów przy projektowaniu odpowiedniej dokumentacji na witrynę sklepu albo w bezpośrednich relacjach z klientami. Na pewno powinieneś zapoznać się z Kodeksem cywilnym i tzw. klauzulami niedozwolonymi czyli postanowieniami umów lub regulaminów, które, o ile są nieuzgodnione indywidulanie z konsumentem i naruszają jego interesy, co do zasady uznawane są za nieważne. Co musisz zatem zrobić? Na pewno audyt Twojej strony (lub dopiero projektowanej strony) pod kątem klauzul niedozwolonych powinien być pierwszą czynnością. Wszelkie postanowienia umów lub regulaminów, które zawierają klauzule niedozwolone powinny zostać natychmiast wyeliminowane i zastąpione innymi postanowieniami, na które pozwala prawo konsumenckie. Jeśli dopiero zastanawiasz się jak podejść do obsługi praw konsumentów, niestety musisz zaprzyjaźnić się z ustawą Prawo konsumentów i Kodeksem cywilnym. Klauzul niedozwolonych jest jednak na tyle dużo, że w celu zabezpieczenia prawnego Twojego biznesu, warto pomyśleć o obsłudze prawnej.

  1. Cyberbezpieczeństwo

Tematyka cyberbezpieczeństwa wiąże się z RODO, ale nie jest z nim tożsama. Zapewnienie odpowiedniej ochrony przed atakami hakerskimi czy też złośliwym oprogramowaniem wymaga przede wszystkim zadbania o odpowiednie procedury oraz ochronę techniczną. Podstawowe oprogramowanie antywirusowe to nie wszystko. Cyberbezpieczeństwo jest szerokim tematem, które w krajach zachodnich jest obecnie jedną z głównych kwestii, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa informacji. Jeśli dobro danych Twoich klientów oraz zapewnienie nieprzerwanego funkcjonowania sklepu internetowego leży Ci na sercu, to zdobycie wiedzy z zakresu ochrony danych i zapewnienie odporności systemów oraz ciągłości działania powinny być kolejnym z Twoich priorytetów.

  1. Tajemnica przedsiębiorstwa

Pomyśl, co by się stało, gdyby ktoś dowiedział się, w jaki sposób pozyskujesz klientów, dostawców, a także kim są Twoi klienci (w szczególności Ci stali)? Jeszcze gorzej: zatrudniasz pracownika, który zwalnia się, a potem wyjawia konkurencji całe Twoje know-how i dane klientów? Ochrona tajemnicy przedsiębiorstwa powinna być domeną każdego przedsiębiorcy, a więc także Twoją. Obecne brzmienie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji daje dosyć wyśrubowane wymogi dla przedsiębiorców, którzy chcą chronić informacje poufne w swojej firmie. Zwykłe regulaminy poufności mogą nie wystarczyć, a zatem warto pomyśleć o umowach o poufności czy umowach NDA (non – disclosure agreement). Takie umowy należy zawierać nie tylko z pracownikami, ale również z kontrahentami, z którymi przystępujemy do negocjacji, a potem również w trakcie współpracy z nimi.

  1. Programy lojalnościowe i akcje promocyjne

Opracowanie programu lojalnościowego lub akcji promocyjnej również wymaga wsparcia prawnego. Wszelkiego rodzaju promocje i programy lojalnościowe można postrzegać w kategorii tzw. przyrzeczenia publicznego albo umowy. Od tego, którą koncepcje się przyjmie, zależą dalsze kroki. Nie obejdzie się bez stosownego regulaminu dostępnego na witrynie sklepu internetowego, który będzie dokładnie określał m.in. warunki promocji, czas jej trwania czy też sposób wnoszenia reklamacji. Nie zapomnij również o tym, że program lojalnościowy lub akcja promocyjna muszą spełniać wymogi RODO.

  1. Specyfika branży

Pamiętaj o tym, że dalsze wymogi prawne zależą od tego, jaki będzie charakter Twojego sklepu internetowego. Być może Twoja działalność jest w jakimś stopniu regulowana i potrzebujesz odpowiedniego zezwolenia albo licencji? A może będziesz sprzedawać produkty, które wymagają zapewnienia odpowiednich oznaczeń, warunków lub nawet rejestracji (np. produkty medyczne)? Specyfika Twojej działalności może zatem wymagać podjęcia dodatkowych kroków, które warto najpierw przedyskutować z prawnikiem.

Podsumowując: Jeśli chcesz wejść w branże e-commerce, to nie zastanawiaj się! Obecnie sprzedaż przez Internet jest bardzo atrakcyjną formą prowadzenia biznesu. Jeśli masz pomysł na siebie, to być może właśnie sklep internetowy okaże się dla Ciebie strzałem w dziesiątkę. Jednocześnie musisz wziąć pod uwagę wszelkie wymogi prawne, z którymi wiąże się rozpoczęcie takiej działalności. Część z nich jest wspólna zarówno dla Ciebie, jak i dla każdego innego przedsiębiorcy, który nie działa w e-commerce. Istnieje jednak dużo wymogów, które musisz spełnić z uwagi na specyfikę swojej branży. Ta specyfika wyraża się zarówno poprzez prowadzenie działalności w Internecie, jak też i przez charakter prowadzonej przez Ciebie sprzedaży. Lepiej zatem już na samym początku zadbać o bezpieczeństwo prawne, aniżeli potem narażać się na ryzyko, które może uderzyć bezpośrednio w Twoją firmę.

Autorem artykułu jest Daniel Rybarczyk, radca prawny, wspólnik Kancelarii Radców Prawnych Ewa Rybarczyk Daniel Rybarczyk Spółka Cywilna w Kaliszu specjalizującej się w obsłudze przedsiębiorców, w tym działających w branży e-commerce.

Logo JPG

Prawo gospodarcze, Spółki

Kiedy wspólnik spółki z o.o. musi wyłączyć się od głosowania?

vote-146962_640Jeśli jesteś wspólnikiem w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, to musisz wiedzieć, że nie zawsze możesz głosować nad każdą sprawą na zgromadzeniu wspólników. Znasz to powiedzenie, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie? I właśnie o tym mówi art. 244 Kodeksu spółek handlowych:

Wspólnik nie może ani osobiście, ani przez pełnomocnika, ani jako pełnomocnik innej osoby głosować przy powzięciu uchwał dotyczących jego odpowiedzialności wobec spółki z jakiegokolwiek tytułu, w tym udzielenia absolutorium, zwolnienia z zobowiązania wobec spółki oraz sporu między nim a spółką”.

Przepis wyróżnia 4 główne obszary wyłączeń od głosowania:

  • odpowiedzialność wspólnika wobec spółki,
  • udzielenie absolutorium (dotyczy członków zarządu i likwidatorów),
  • zwolnienie z obowiązku wobec spółki
  • spór między wspólnikiem a spółką.

W tych 4 sferach wspólnik musi się powstrzymać od głosowania. Oczywiście może być obecny na zgromadzeniu wspólników, ale w protokole musi zostać odnotowane jego wyłączenie, a tym samym „głos” takiego wspólnika jest nieoddany – nie bierze się pod uwagę „obecności” tego wspólnika przy obliczaniu bezwzględnej większości głosów na zgromadzeniu np. na zgromadzeniu jest obecnych 5 wspólników i dwóch z nich musi wyłączyć się do głosowania z uwagi na brzmienie przepisu art. 244 ksh. Pozostaje trzech wspólników: dwóch jest za uchwałą a jeden przeciw. Czy mamy bezwzględną większość? Tak! Dla obliczenia bezwzględnej większości przyjmujemy tylko trzech wspólników, którzy nie wyłączyli się od głosowania, a zatem mamy stosunek 2:1 i uchwała „przechodzi”.

DSC_0483
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Należy pamiętać, że katalog wyłączeń z art. 244 ksh należy interpretować ściśle. Większościowe stanowisko doktryny jest takie, że jest to przepis bezwzględnie obowiązujący i nie można dodawać nowych wyłączeń w umowie spółki. Na przykład wspólnik – członek zarządu może głosować nad uchwałą dotyczącą powołania wspólnika do zawarcia z nim umowy. Ponadto wspólnik – członek zarządu może głosować nad uchwałą w przedmiocie przyznania mu wynagrodzenia z tytułu pełnionej funkcji. Podobnie będzie przy zatwierdzeniu sprawozdania z działalności zarządu lub likwidatora. Skoro te kwestie nie zostały wymienione w art. 244 ksh, to nie można ich dodawać do tego przepisu czy też dokonywać rozszerzającej wykładni tej regulacji. Oczywiście – praktyka może być różna np. wiele organów podatkowych uznaje, że członek zarządu nie może głosować nad uchwałą dotyczącą przyznania mu wynagrodzenia. Taki pogląd ma swoje poparcie w niektórych orzeczeniach sądowych, jednak wydaje się on całkowicie mniejszościowy. Stanowisko doktryny jest w tym przedmiocie niemalże jednolite. „Sztuczne” rozszerzanie stosowania art. 244 ksh mogłoby prowadzić do absurdów, a nawet zwiększyć liczbę „patów” decyzyjnych choćby przy zatwierdzaniu sprawozdania z działalności zarządu.

Prawo gospodarcze, Spółki

Dlaczego warto przekształcić się w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością?

computer-767776_640Prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej (nieważne czy solo czy w formie spółki cywilnej) lub nawet w formie spółek osobowych (spółki jawnej, partnerskiej, komandytowej czy komandytowo – akcyjnej) niejednokrotnie wiąże się z podwyższonym poziomem ryzyka prawnego i finansowego. W szczególności w przypadku jednoosobowych działalności gospodarczych odpowiedzialność przedsiębiorcy rozciąga się na cały jego majątek. Przy spółkach osobowych jest już o niebo lepiej, gdyż spółki osobowe mają swój majątek, a ponadto przy spółce komandytowe i komandytowo – akcyjnej odpowiedzialność za zobowiązania spółki jest rozłożona w zależności od statusu wspólnika. Jeśli jednak chcemy wejść poziom wyżej w zakresie zabezpieczenia swoich interesów majątkowych i biznesowych warto pomyśleć o przekształceniu dotychczasowej formy prawnej działalności gospodarczej w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – jak sama nazwa wskazuje – wiąże się z ograniczoną odpowiedzialnością osób, które „wchodzą w jej skład”. Wspólnicy spółki nie odpowiadają prawnie za jej zobowiązania, jednak oczywiście w przypadku zadłużenia spółki może pojawić się odpowiedzialność biznesowo – finansowa np. przez zobowiązanie wspólników do wniesienia tzw. dopłat. W zakresie czysto prawnym odpowiedzialność (tzw. odpowiedzialność subsydiarna) skupia się na członkach zarządu – to członkowie tego organu mogą odpowiadać za zobowiązania spółki z o.o., jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością może pozwolić też na większe „przebicie na rynku”. Fakt lepszego zabezpieczenia interesów prawnych wynikający z samej istotny spółki z o.o., a w szczególności odpowiednio wysoki kapitał zakładowy, to w wielu branżach swego rodzaju „minimum” wejścia na rynek. Dlatego wiele spółek z ograniczoną odpowiedzialnością rozpoczyna swoją bytność od minimalnego 5 tysięcy złotych kapitału zakładowego, aby po okresie wstępnego rozwoju, podwyższyć ten kapitał do wyższej sumy i być bardziej wiarygodnym dla swoich kontrahentów.

Spółka z o.o. to też o wiele bardziej skomplikowana prawnie struktura od prostszym form prawnych prowadzenia biznesu. Ma swoje organy (zgromadzenie wspólników, zarząd i ewentualnie organ nadzorczy), co pozwala na skupienie większej ilości osób w takiej spółce i lepsze warunki do rozwoju. Będąc wspólnikiem spółki z o.o. można zasiadać w organach i mieć realny wpływ na podejmowanie decyzji, ale można również skupić się na samym zarabianiu i pozostać jedynie „szarym wspólnikiem”. Jeżeli jednak nie chcemy już być wspólnikiem, istnieje możliwość zbycia swoich udziałów (jeżeli nie została ona ograniczona). W spółkach osobowych, w szczególności na przykładzie spółki jawnej, trudniej „wyjść ze spółki” i „podstawić kogoś w swoje miejsce”. W spółkach osobowych nie ma bowiem udziałów tak jak w spółkach kapitałowych, co stanowi jedną z podstawowych różnic między tymi dwiema grupami spółek. Ogół praw i obowiązków wspólnika spółki osobowej może być przeniesiony na inną osobę jedynie wtedy, gdy pozwala na to treść umowy, a także gdy wszyscy pozostali wspólnicy się na to zgodzą (chyba że umowa spółki przewiduje wyjątek).

Dlatego na pewnym etapie rozwoju jednoosobowej działalności gospodarczej albo spółki osobowej, należy rozważyć czy aby na pewno nie nadszedł czas na rozwinięcie formy prawnej prowadzonej działalności i czy nie lepiej dokonać przekształcenia.

Poradniki, Prawo gospodarcze

Największe problemy prawne przedsiębiorców (top 5)

tie-690084_640Tym razem artykuł nie do końca merytoryczny (co nie znaczy, że nie warto czytać!). W tym wpisie staramy się zebrać najważniejsze problemy prawne przedsiębiorców, z którymi ci muszą się borykać przy prowadzeniu swojej działalności. Nie będziemy jednocześnie rozbierać na czynniki pierwsze konkretnych regulacji prawnych, ale podejdziemy do problemu od strony „jak najmniej prawniczej”. Kolejność rankingu jest przypadkowa – jest tyle problemów prawnych, że trudno uznać, który jest najbardziej kłopotliwy.

  1. Niepewność podatkowa

Prawo podatkowe to gąszcz nie do przebicia dla większości przedsiębiorców. Dlatego do pomocy trzeba sobie koniecznie dobrać kompetentnego księgowego, a najlepiej także doradcę podatkowego. Prawo podatkowe – choć należy tak naprawdę do gałęzi prawa administracyjnego – w zasadzie jest odrębnym działem prawa z uwagi na swoją objętość i zakres skomplikowania. Wystarczy porównać treść i strukturę np. przepisów ustawy o podatku dochodowym od towarów i usług oraz innej ustawy administracyjno – prawnej pt. „Prawo Budowlane”, aby zobaczyć, że wykładnia przepisów ustawy o VAT jest o wiele trudniejsza. Prawo podatkowe cechuje nie tylko duży stopień skomplikowania, ale także podatność na ciągłe zmiany. Co więcej, wszelkiego rodzaju interpretacje organów podatkowych, mają co do zasady charakter indywidualny, a zatem nie wiążą wszystkich podatników. Tym bardziej niepewność prawa podatkowego należy uznać za jeden z najważniejszych problemów prawnych w środowisku biznesowym.

  1. Dbanie o zabezpieczenie relacji prawnych z kontrahentami

To już niestety kamyczek do ogródka samych przedsiębiorców. W wielu naszych artykułach zwracamy uwagę na to, żeby wszystkie umowy z kontrahentami miały formę pisemną oraz aby były starannie przeanalizowane przed podpisaniem. Dobra umowa to podstawa ochrony w relacjach biznesowych. W ewentualnym sporze sądowym (w szczególności w oparciu o obecnie brzmienie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego) najważniejsze znaczenie mają dowody z dokumentów. Przedsiębiorca tj. profesjonalista dbający o swoje interesy nie powinien w sądzie wykazywać swoich twierdzeń w oparciu o własne przesłuchanie albo zeznania świadków (najczęściej swoich własnych pracowników). Brak utrwalonej na piśmie umowy albo umowy, która w ogóle nie zabezpiecza naszych interesów to podstawowy błąd, który może niejednokrotnie zaważyć o „być albo nie być” naszej działalności.

  1. Brak zabezpieczenia praw wierzyciela
logo
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Polskie prawo stara się pozorować pewną równość stron, tj. dłużnika i wierzyciela, ale tak naprawdę (w szczególności po ostatniej wielkiej nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego) stawia bardziej na ochronę dłużnika. Oczywiście dłużnicy także zasługują na ochronę prawną np. przed nieuczciwymi wierzycielami, jednak nie można zapominać, że najczęściej to jednak osoba zobowiązana do wykonania jakiegoś zobowiązania jest problemem w relacjach prawnych. Jeżeli dłużnik uchyla się od spełnienia świadczenia, to oczywiście wierzyciel musi skierować sprawę na drogę postępowania sądowego. Co jednak, gdy dłużnik ukrywa majątek lub przekazał go innej osobie? Wtedy należy wszcząć kolejne postępowanie tzw. skargę pauliańską. Co jednak, gdy dłużnik sam się ukrywa i nie odbiera korespondencji? Do niedawna istniała tzw. fikcja doręczenia w polskim postępowania cywilnym, obecnie została ona znacznie ograniczona i niestety może dojść do sytuacji, gdy np. osoba fizyczna, klient danego przedsiębiorcy, nie odbiera korespondencji sądowej i wskutek tego sam wierzyciel będzie zobowiązany do doręczenia tej korespondencji lub skorzystania z pomocy komornika. Dlatego tak ważne jest posiadanie dobrego systemu windykacji oraz weryfikowania tożsamości i adresów klientów. Oczywiście to nie załatwia sprawy, ale może nieco pomóc zmniejszyć późniejsze problemy z płatnościami.

  1. Ciągłe nowe obowiązki i brak kampanii informacyjnych

„Nieznajomość prawa szkodzi” – mówi stara paremia łacińska. Jeżeli prawo się zmienia i nakłada nowe obowiązki, istnieje konieczność dostosowania się do zmienionej rzeczywistości. Zaniechanie śledzenia nowinek prawnych albo brak korzystania z zewnętrznej (bądź wewnętrznej) obsługi prawnej, której można zlecić sprawdzanie takich nowinek, może mieć poważne konsekwencje prawne i finansowe. I nie chodzi to tylko o takie „znane” obowiązki jak dostosowanie swojego przedsiębiorstwa do RODO czy rejestracja w BDO, ale również o mniej znane nakazy np. obowiązek rejestracji w Centralnym Rejestrze Beneficjentów Rzeczywistych czy też choćby rozpoczęcie wdrożenia w swoim przedsiębiorstwie nowego prawa dotyczącego sygnalistów. Z kolei państwo i rządzących obciąża obowiązek (lub choćby zwykła powinność) prowadzenia kampanii informacyjnych przy większych zmianach. Zaniechano tego np. przy RODO, gdzie – choć mówiono wszem i wobec o nadchodzących zmianach w zakresie ochrony danych osobowych – to niewiele wspomniano o tym, jak te zmiany stosować i jak się do nich przygotować. Jak radzić sobie z tym problemem? Pomyśleć o zatrudnieniu specjalisty do spraw prawnych albo zlecić obsługę przedsiębiorstwa zewnętrznej kancelarii.

  1. Język prawny i prawniczy

Język prawny czyli język zawarty w aktach prawnych powinien być co do zasady oparty na języku potocznym, co ułatwiałoby jego zrozumienie. Prawo w Polsce nie spełnia jednak obecnie zasady „bycia zrozumiałym dla przeciętnego obywatela”. Rodzi to problemy w zrozumieniu treści przepisów prawa, które niejednokrotnie są po prostu niezrozumiałe. Drugim problemem może być język prawniczy czyli język, którym posługują się praktycy prawa np. adwokaci czy radcowie prawni. Nomenklatura używana przez prawników również może być często niezrozumiała dla klientów, a to z uwagi na fakt, że opiera się ona również na języku prawnym. Proste wytłumaczenie problemu prawnego jest często nie lada wyzwaniem również dla samego prawnika, gdyż prawo jest skomplikowane i podlega różnym interpretacjom. Jak temu zaradzić? Z pewnością się nie da, ale na pewno po naszej stronie, czyli pełnomocników istnieje zadanie jak najlepszego i najprostszego objaśniania przepisów prawa.

Prawo gospodarcze, Umowy

Jak sprzedać firmę? Część 2

W poprzednim wpisie: „Jak sprzedać firmę? Cześć 1” pisaliśmy o tym, na czym polega sprzedaż przedsiębiorstwa i czym w ogóle jest przedsiębiorstwo według Kodeksu cywilnego.

W tym artykule chcemy bliżej przyjrzeć się temu, co dzieje się już po zbyciu przedsiębiorstwa czyli odpowiedzialności za związane z nim zobowiązania.

Reguła odpowiedzialności za zobowiązania związane z przedsiębiorstwem została uregulowana ustawowo w przepisie art. 55(4) Kodeksu cywilnego:

Nabywca przedsiębiorstwa lub gospodarstwa rolnego jest odpowiedzialny solidarnie ze zbywcą za jego zobowiązania związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa lub gospodarstwa, chyba że w chwili nabycia nie wiedział o tych zobowiązaniach, mimo zachowania należytej staranności. Odpowiedzialność nabywcy ogranicza się do wartości nabytego przedsiębiorstwa lub gospodarstwa według stanu w chwili nabycia, a według cen w chwili zaspokojenia wierzyciela. Odpowiedzialności tej nie można bez zgody wierzyciela wyłączyć ani ograniczyć”.

Solidarna odpowiedzialność nabywcy i zbywcy za zobowiązania związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa jest regułą, której nie można zmienić np. w umowie sprzedaży przedsiębiorstwa – przepis art. 55(4) Kodeksu cywilnego ma bowiem charakter bezwzględnie obowiązujący. Omawiany przepis skutkuje tym, że w przypadku zbycia przedsiębiorstwa nie dochodzi do pełnej sukcesji wszystkich praw i obowiązków jak to ma miejsce np. przy przekształcaniu spółek prawa handlowego. Zbycie przedsiębiorstwa jest transakcją typu asset deal czyli dotyczącej jedynie zbycia aktywów. W skład przedsiębiorstwa będącego przedmiotem np. sprzedaży nie wchodzą długi i inne zobowiązania.

O nas Ewa
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Jak temu zaradzić? Na pewno należy uważać, żeby nie obchodzić przepisu art. 55(4) Kodeksu cywilnego – jak już wspomnieliśmy ma on charakter bezwzględnie obowiązujący. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby od każdego z wierzycieli zbywcy, zbywca uzyskał zgodę na przejęcie długu (art. 519 Kodeksu cywilnego i następne). Instytucja przejęcia długu polega na tym, że osoba trzecia może wstąpić na miejsce dłużnika, który następnie zostaje z długu zwolniony. Żeby to się stało musi się to odbyć w drodze umowy zawartej między wierzycielem a osobą trzecią za zgodą dłużnika albo też wskutek umowy między dłużnikiem a osobą trzecią za zgodą wierzyciela. Należy zatem mieć na uwadze, że nabywca przedsiębiorstwa może przejąć długi związane z jego prowadzeniem, również te wynikające z zawartych umów, ale tylko za uprzednią zgodą wierzycieli. Jeżeli wierzyciel nie wyrazi zgody na przejęcie długu, wtedy, nabywca przedsiębiorstwa odpowiada za zobowiązania wynikające z tych umów solidarnie ze zbywcą przedsiębiorstwa, chyba że w chwili nabycia nie wiedział o tych zobowiązaniach, pomimo zachowania należytej staranności.

Ostatni fragment przepisu art. 55(4) Kodeksu cywilnego przewiduje ograniczenie odpowiedzialności nabywcy przedsiębiorstwa. Ta odpowiedzialność ogranicza się do wartości nabytego przedsiębiorstwa z chwili nabycia, a według cen z chwili zaspokojenia wierzyciela (dlatego tak ważne przy umowach zbycia przedsiębiorstwa jest uprzednie ustalenie jego wartości). Ponadto odpowiedzialność nabywcy jest wyłączona, gdy nabywca nie wiedział o danych zobowiązaniach, mimo zachowania należytej staranności. Przy nabyciu przedsiębiorstwa stosuje się podwyższony miernik staranności wynikający z zawodowego charakteru działalności – zgodnie z art. 355 § 2 Kodeksu cywilnego. W przypadku sporu z wierzycielem lub zbywcą przedsiębiorstwa, to nabywca będzie musiał udowodnić, że nie miał wiedzy o zobowiązaniach, pomimo zachowania należytej staranności.

Prawo gospodarcze, Umowy

Jak sprzedać firmę? Część 1

DSC_0559
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Wielu przedsiębiorców dochodzi do pewnego momentu w swoim biznesie, w którym mówią DOŚĆ! Wtedy pojawia się pomysł sprzedaży tego, co już zostało osiągnięte. W taki momencie w google wyszukuje się magiczne hasło: „Jak sprzedać firmę”?

Teraz uwaga czysto prawna: firmy nie da się sprzedać. Firma – według Kodeksu cywilnego – to oznaczenie przedsiębiorcy, np. firmą osoby fizycznej jest jej imię i nazwisko. Tak rozumiana firma jest niezbywalna. W sensie potocznym „firmą” określa się jednak często przedsiębiorstwo. I teraz każdemu prawnikowi zapala się jedna lampka: sprzedaż przedsiębiorstwa!

Kodeks cywilny zna pojęcie przedsiębiorstwa i nawet podaje jego definicję w art. 55(1): „Przedsiębiorstwo jest zorganizowanym zespołem składników niematerialnych i materialnych przeznaczonym do prowadzenia działalności gospodarczej.

Obejmuje ono w szczególności:

1) oznaczenie indywidualizujące przedsiębiorstwo lub jego wyodrębnione części (nazwa przedsiębiorstwa);

2) własność nieruchomości lub ruchomości, w tym urządzeń, materiałów, towarów i wyrobów, oraz inne prawa rzeczowe do nieruchomości lub ruchomości;

3) prawa wynikające z umów najmu i dzierżawy nieruchomości lub ruchomości oraz prawa do korzystania z nieruchomości lub ruchomości wynikające z innych stosunków prawnych;

4) wierzytelności, prawa z papierów wartościowych i środki pieniężne;

5) koncesje, licencje i zezwolenia;

6) patenty i inne prawa własności przemysłowej;

7) majątkowe prawa autorskie i majątkowe prawa pokrewne;

8) tajemnice przedsiębiorstwa;

9) księgi i dokumenty związane z prowadzeniem działalności gospodarczej”.

Żebyśmy zatem mogli mówić o przedsiębiorstwie, musi wystąpić choć jeden składnik materialny i jeden składnik niematerialny. Pamiętajmy jednak, że wyżej podana lista składników przedsiębiorstwa jest jedynie przykładowa. W skład przedsiębiorstwa mogą wchodzi także inne elementy np. klientela, renoma, doświadczenia produkcyjne czy dostęp do kredytu.

Przed opracowaniem sposobu nabycia przedsiębiorstwa należy najpierw zastanowić się jakie są jego elementy i czy uda się je zbyć w drodze jednej umowy. Należy bowiem pamiętać, że do zbycia przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 55(1) Kodeksu cywilnego dochodzi na drodze jednej czynności prawnej. Oczywiście istnieje możliwość zbywania poszczególnych elementów przedsiębiorstwa aż do zbycia całości, jednak najwygodniej i najsprawniej jest co do zasady dokonać zbycia drogą jednej czynności prawnej. Powyższą zasadę kreuje art. 55(2) Kodeksu cywilnego, według którego: „Czynność prawna mająca za przedmiot przedsiębiorstwo obejmuje wszystko, co wchodzi w skład przedsiębiorstwa, chyba że co innego wynika z treści czynności prawnej albo z przepisów szczególnych”. Co oznacza zatem druga część tego zdania? Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyłączyć ze sprzedaży przedsiębiorstwa niektóre jego elementy, które jednak chcemy, żeby zostały przy nas. Trzeba jednak uważać, żeby w umowie zbycia nie wyłączyć takich elementów, bez których przedsiębiorstwo nie może istnieć np. jeżeli istotnym elementem przedsiębiorstwa jest jego nazwa i nieruchomość, która jest ściśle związana z działalnością, trudno wyobrazić sobie przeniesienie własności przedsiębiorstwa bez tych istotnych elementów.

Zbycie przedsiębiorstwa nie może jednak nastąpić drogą zwykłej pisemnej umowy. Kodeks cywilny dla takiej transakcji wymaga umowy w formie pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi. Natomiast jeżeli w skład przedsiębiorstwa wchodzi nieruchomość, umowa musi mieć formę aktu notarialnego.

Kodeks cywilny w specyficzny sposób reguluje odpowiedzialność nabywcy i zbywcy przedsiębiorstwa za jego długi. O tym napiszemy jednak w odrębnym wpisie.

Prawo gospodarcze, Prawo pracy, Umowy

Jak sporządzić umowę zlecenia? (aby nie stała się umową o pracę!)

cropped-logo.png
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Drodzy Przedsiębiorcy, bardzo często wielu z was oferuje zamiast umów o pracę umowy zlecenia. Korzyści dla Was są znaczące, a przede wszystkim sprowadzają się do tego, że do umów zlecenia nie stosuje się Kodeksu pracy, a zatem zleceniobiorca nie ma prawa do urlopu, nie trzeba stosować wszystkich wymogów przy rozwiązywaniu umowy jak przy umowie o pracę, nie ma wszelkiej ochrony pracowników jaka jest charakterystyczna dla stosunków pracy. Z drugiej strony zleceniobiorca nie musi wcale „świadczyć pracy” (a właściwie wykonywać zlecenia) pod Waszym nadzorem i podporządkowaniem.

Jak zatem skonstruować umowę zlecenia, aby nie zostać posądzonym o to, że jest to umowa o pracę? Jest to bardzo istotne pytanie, ponieważ jeśli umowa zlecenia będzie de facto sprowadzała się do tego samego, co umowa o pracę, wtedy „zleceniobiorca” może wystąpić do sądu o ustalenie stosunku pracy, a za tym mogą iść dalej idące skutki (prawo do dodatku za nadgodziny, prawa urlopowe i związane z tym świadczenia np. ekwiwalent za niewykorzystany urlop itd.).

Zanim odpowiemy na to pytanie, niech każdy z Was zastanowi się nad tym czy rzeczywiście dana sytuacja będzie odpowiadała umowie zlecenia. Jeśli osoba, z którą chcecie się związać umową ma wykonywać pracę pod waszym nadzorem, być Wam podporządkowana oraz pracować w danym miejscu i czasie, to lepiej nie podpisywać z kimś takim umowy zlecenia, a po prostu zawrzeć umowę o pracę. Nawet jeśli zaczniecie kluczyć w treści umowy i postaracie się „zrobić z niej” umowę zlecenia, to decydujące znaczenie będzie miało i tak faktyczne świadczenie pracy. Z pewnością np. Zakład Ubezpieczeń Społecznych czy sąd zakwestionują taką umowę jako umowę zlecenia.

Jednak jeśli już wiecie, że stosunek prawny, który ma wiązać Was z kandydatem „do pracy” może mieścić się w relacji zleceniodawca – zleceniobiorca, to zapamiętajcie poniższe punkty, które pozwolą na poprawne określenie zlecenia w odróżnieniu go od stosunku pracy:

  1. Unikajmy wszystkich stwierdzeń, które wskazują na podporządkowanie np. „wykonywanie wszystkich poleceń zleceniodawcy”, „pod nadzorem zleceniodawcy”. Zamiast tego lepiej wpisać „zleceniobiorca ponosi odpowiedzialność za niewykonanie i nienależyte wykonanie umowy zgodnie z Kodeksem cywilnym” – niby trywialne, ale nie do przyjęcia na gruncie Kodeksu pracy.
  2. Unikajmy dokładnego określenia miejsca wykonania zlecenia. Miejsce świadczenia pracy jest charakterystyczne dla umowy o pracę. Oczywiście możemy określić jakieś konkretne miejsce wykonania zlecenia, ale w drugiej części zdania lepiej zostawić sobie furtkę np. poprzez stwierdzenie „a także w innych miejscach określonych przez Strony niniejszej Umowy”.
  3. Unikajmy dokładnego określenia czasu wykonywania zlecenia np. od 8:00 do 16:00 albo co gorsza: „w pełnym wymiarze”. Lepiej pozostawić określenie czasu stronom umowy i sformułować zapis tak liberalnie, jak tylko się da. Zleceniobiorca i tak powinien każdorazowo wykazać, w jakich godzinach wykonywał zlecenie na potrzeby ustalenia wynagrodzenia.
  4. Unikajmy wszelkiej nomenklatury charakterystycznej dla umowy o pracę np. „pełen etat”, „urlop” (choć nic nie stoi na przeszkodzie wpisaniu do umowy zlecenia prawa do „nieobecności”), „miejsce pracy”, „świadczenie pracy” czy w ogóle „PRACA”. Przyjmijmy zasadę PRACA ≠ ZLECENIE.

Po raz kolejny jednak ostrzegamy, że nie liczy się treść umowy, ale jej faktyczna realizacja. Pamiętajmy o tym zanim sporządzimy taką umowę i podpiszemy ją z naszym kandydatem.

Prawo gospodarcze, Prawo pracy

Rozwiązanie dyscyplinarne umowy z pracownikiem

DSC_0483
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Wielu pracodawców spotyka się z problemem niesolidnych pracowników. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy pracownik zrobi coś sprzecznego z interesem pracodawcy. W takiej sytuacji często w głowie pracodawcy pojawia się pomysł tzw. „zwolnienia dyscyplinarnego” niesubordynowanego pracownika.

„Zwolnienie dyscyplinarne” nie jest jednak pojęciem prawnym, ale potocznym. Kodeks pracy mówi o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika. Kodeks wskazuje ponadto wyłączne przyczyny, które uzasadniają takie zakończenie stosunku pracy. Są to:

1) ciężkie naruszenie przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych;

2) popełnienie przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem;

3) zawiniona utrata przez pracownika uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.

Z pewnością najczęstszą przyczyną „zwolnień dyscyplinarnych” jest ta określona w pkt 1. Rozbierając tę przyczynę na czynniki pierwsze należy mieć na uwadze, że nie każde naruszenie obowiązków pracowniczych będzie uzasadniało rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika. Pracownik musi naruszyć podstawowe obowiązki pracownicze, a ponadto naruszenie musi mieć ciężki charakter.

Podstawowe obowiązki pracownicze zostały zgrupowane głównie w art. 100 Kodeksu pracy:

1. Pracownik jest obowiązany wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są one sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę.

2. Pracownik jest obowiązany w szczególności:

1) przestrzegać czasu pracy ustalonego w zakładzie pracy;

2) przestrzegać regulaminu pracy i ustalonego w zakładzie pracy porządku;

3) przestrzegać przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a także przepisów przeciwpożarowych;

4) dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę;

5) przestrzegać tajemnicy określonej w odrębnych przepisach;

6) przestrzegać w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego.

Z kolei pojęcie „ciężkiego naruszenia” jest bardzo ocenne. Orzecznictwo podaje wiele przykładów takiego ciężkiego naruszenia np. nieusprawiedliwione niestawiennictwo, stawienie się do pracy pod wpływem alkoholu, nieprawidłowe korzystanie ze zwolnienia lekarskiego, bezprawna odmowa wykonania polecenia pracodawcy czy też pobicie innego pracownika. Oczywiście tych przyczyn jest o wiele więcej i każda musi podlegać indywidualnej ocenie.

Należy jednak pamiętać, że zanim wręczymy pracownikowi oświadczenie woli zawierające rozwiązania umowy bez wypowiedzenia z jego winy, musimy zadbać o to, aby dokument zawierający takie oświadczenie został opracowany w sposób przemyślany. Przyczyna, dla której rozstajemy się z pracownikiem w tak drastyczny i nagły sposób musi być rzeczywista, a zatem nie możemy zakłamywać rzeczywistości i podawać innej przyczyny, aniżeli ta, która faktycznie zaistniała. Ponadto przyczyna musi być konkretnie i precyzyjnie wskazana. Należy unikać ogólników i np. odsyłania do regulaminu pracy. Jeżeli np. przyczyną „zwolnienia dyscyplinarnego” jest kradzież towaru przez pracownika, należy wskazać, kiedy do niej doszło i co zostało ukradzione oraz w jakich ilościach. Jest to bardzo ważne, gdyż pracodawca nie może uzupełniać przyczyny rozwiązania umowy bez wypowiedzenia po złożeniu oświadczenia o tym rozwiązaniu np. na etapie postępowania sądowego.

Ważne jest też zadbanie o uprzedni,a próbę wyjaśnienia sytuacji z pracownikiem oraz jej udokumentowanie np. poprzez notatkę służbową.

Jeśli z zakładzie pracy działa zakładowa organizacja związkowa, nie można pominąć elementu zasięgnięcia opinii tej organizacji przed rozwiązaniem umowy z pracownikiem – jest to kolejny istotny element formalny rozwiązania umowy bez wypowiedzenia. Organizację należy powiadomić przy tym o przyczynie planowanego rozwiązania umowy.

Należy jednak się spieszyć – pracodawca nie może bowiem rozwiązać umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika po upływie 1 miesiąca od uzyskania przez pracodawcę wiadomości o przyczynach rozwiązania umowy.

Pamiętajmy zatem o tym, że nie należy pochopnie podejmować decyzji o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika, a jeśli już taka decyzja została podjęta, to należy zadbać o spełnienie wszelkich wymogów formalnych dla skutecznego rozwiązania takiej umowy z pracownikiem. W przeciwnym wypadku pracodawca naraża się na roszczenia pracownika, których ten może dochodzić w postępowaniu sądowym.

Prawo gospodarcze, Tajemnica przedsiębiorstwa

Dane klientów jako tajemnica przedsiębiorstwa

DSC_0521
www.rybarczyk-kancelaria.pl

O tajemnicy przedsiębiorstwa na łamach tego Bloga pisaliśmy już niejednokrotnie. Definicja tajemnicy przedsiębiorstwa wprawdzie uległa nie tak dawno zmianie, ale nadal pojawiają się (i z pewnością będą się pojawiać) setki, o ile nie tysiące wątpliwości co do poszczególnych informacji i możliwości „podpięcia” tych informacji pod pojęcie tajemnicy przedsiębiorstwa.

Przypomnijmy sobie jednak definicję tajemnicy przedsiębiorstwa, którą prezentuje nam ustawodawca w art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:

Przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności”.

I teraz pojawia się pytanie, które stawiamy w tytule tego wpisu. Co z danymi naszych klientów? Tych klientów, których tak ciężko było zdobyć, którzy są źródłem naszych dochodów i podstawą prowadzenia naszego biznesu. Czy ich dane lub nasze relacje z nimi są objęte tajemnicą przedsiębiorstwa?

W naszej ocenie jak najbardziej są argumenty przemawiające za tym, żeby bazy klientów i znajdujące się w nich dane stanowiły tajemnicę przedsiębiorstwa, pod warunkiem, że jesteśmy w stanie sprostać wymogom definicji z art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Przede wszystkim nasze bazy klientów muszą być niejawne. W dalszej kolejności musimy umieć wykazać, że mają one dla nas wartość gospodarczą (co jednak może wynikać z samej istotny utrzymywania takich baz i korzystania z nich), a ponadto musimy posiadać odpowiednie procedury i dokumentację pozwalające na udowodnienie, że podjęliśmy wszelkie działania („przy zachowaniu należytej staranności”) w celu utrzymania tych informacji w poufności. Jeżeli zatem nasze bazy klientów znajdują się w systemach, które są odpowiednio zabezpieczone pod kątem kradzieży danych, cyberataków czy po prostu dostępności osób trzecich, a ponadto posiadamy odpowiednią dokumentację (regulaminy, oświadczenia pracowników, umowy z pracownikami), której treść wskazuje na naszą aktywność w celu ochrony tajemnic, mamy pewną „podkładkę” pod to, aby dane zawarte w bazach uznać za tajemnicę przedsiębiorstwa.

cropped-logo.pngO możliwości uznania baz klientów za tajemnicę przedsiębiorstwa wielokrotnie wypowiadały się sądy. Dla przykładu Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 12 grudnia 2013 r. (sygn. akt I ACa 558/13) wskazał: „Pojęcie <tajemnica przedsiębiorstwa> obejmuje szeroki katalog informacji o zróżnicowanym charakterze. Ochronie podlega każda informacja bez względu na jej charakter, a więc informacja handlowa (lista dostawców, klientów), techniczna, technologiczna lub organizacyjna, zatem każda informacja, która ma wartość gospodarczą”. W podobnym tonie wskazał Sąd Najwyższy z wyroku z dnia 3 grudnia 2014 r. (sygn. akt III SO 8/14): „Obecnie ochronie podlega więc w szczególności informacja technologiczna (np. sposoby produkcji, system sprawdzania jakości), informacja techniczna (np. projekty nieopatentowanych rozwiązań technicznych, modele rozwiązań technicznych), informacja handlowa (np. lista dostawców, klientów, plany wydania książki przez wydawnictwo), informacja organizacyjna (np. prognozy sprzedaży, system dystrybucji, procedury wewnętrzne, zasady organizacji i zarządzania, wynagrodzenia wypłacane pracownikom)”.

Nie ulega zatem wątpliwości, że ustawodawca określił pewne ramy i wymogi dla uznania danej informacji za tajemnicę przedsiębiorstwa. Jeżeli tylko podejmiemy odpowiednie starania celem zabezpieczenia danych naszych klientów i sprostamy wymogom definicji tajemnicy przedsiębiorstwa, możemy liczyć na to, że w ewentualnym sporze sądowym, sąd przyzna nam rację i uzna, że dane klientów stanowią w tym przypadku tajemnicę przedsiębiorstwa. Nie sposób polemizować bowiem z tym, że każdy przedsiębiorca przede wszystkim w swojej działalności opiera się na relacjach z klientami, a zatem to oni i ich dane stanowią niejednokrotnie najwyższą wartość w prowadzonej działalności gospodarczej.