Inne, Poradniki

Czy prawnik powinien być psychologiem?


O nas Daniel
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Mówi się, że prawnik to dzisiaj nie tylko osoba znająca się na prawie i potrafiąca je stosować. Potrzeby rynku i rosnące wymagania Klientów wymuszają na praktykach prawa posiadanie wielu innych umiejętności, które są już nie tylko przydatne, ale wręcz niezbędne w wykonywaniu zawodu radcy prawnego czy adwokata. Jedną z takich umiejętności jest odpowiednie psychologiczne podejście do Klienta oraz relacji z Klientem. Czy aby na pewno jest to dobra droga?

Co oczywiste, prawnik to przede wszystkim osoba posiadająca wiedzę i doświadczenie z zakresu prawa. Prawo to jednak tak obszerna i niezmierzona dziedzina, że większość prawników w miarę rozwoju swojej kariery stawia na specjalizację. Na przykład w naszej Kancelarii zajmujemy się głównie obsługą przedsiębiorców. Zatem już widzimy pierwsze zawężenie dziedziny wiedzy z uwagi na jej niebywałą obszerność. Teraz dodajmy do tego psychologię. Co nam wyjdzie?

Z jednej strony możemy podejść do modelu prawnika – psychologa jako osoby, która powinna mieć wykształcenie w dziedzinie, którą się posługuje. Skoro od prawnika wymaga się bycia dobrym psychologiem, to powinien skończyć psychologię albo przynajmniej dokształcić się w minimalnym stopniu. Czy to możliwe? Jak najbardziej tak, ale w zasadzie zbędne. Studia psychologiczne, choć na pewno bardzo ciekawe, to jednak nie ukierunkują praktyka prawa pod kątem odpowiedniego – psychologicznego – podejścia do Klienta, który przychodzi do kancelarii po pomoc prawną. Na pewno nie pomogą prawnikowi w radzeniu sobie z rozmową z Klientem, daniu mu wsparcia przy trudnych sprawach czy też radzeniu sobie z tymi najbardziej wymagającymi Klientami. Zawód radcy prawnego (czy też adwokata) jest jednak na tyle specyficzny, że ogólnie studia psychologiczne mogą okazać się stratą czasu.

DSC_0521
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Zatem załóżmy drugi model: prawnika z wykształcenia i psychologa – naturszczyka. Brzmi słabo? Niekoniecznie. Każdy z nas w miarę jak zdobywamy doświadczenie „życiowe”, wie jak radzić sobie w różnych sytuacjach. Z czasem zdobywamy odporność na stres, stajemy się bardziej asertywni czy też wypracowujemy w sobie umiejętność zjednywania sobie ludzi. W ramach pracy prawnika te umiejętności również się przydają, ale muszą być ukierunkowane na wykonywany zawód oraz relacje z konkretnym typem Klienta. Jaki z tego wniosek? Na wszystko przyjdzie czas! Prawnik, który wchodzi do zawodu na pewno będzie miał trudności w wypracowaniu sobie odpowiednich relacji z Klientami – w końcu każda sprawa jest inna i każdy Klient również jest inny. Podobnie niełatwym zadaniem będzie odpowiednie zidentyfikowanie potrzeb Klienta czy też okazanie mu stosownego wsparcia emocjonalnego. W końcu zwykle nie znamy Klientów prywatnie i nie do końca nie wiemy, jaki mają charakter, a wypracowanie w sobie intuicji wymaga lat praktyki. Dlatego tak bardzo ważne jest doświadczenie w pracy prawnika i świadome traktowanie jak nauki kolejnych spotkań, relacji, sukcesów i porażek. Dla przykładu: jeśli mamy styczność z Klientem, który od razu oczekuje dużego zaangażowania czasowego w sprawę, gdyż zależy mu na tym, aby poddać analizie każdy aspekt jego problemu prawnego i odbywać częste spotkania, wtedy pierwszym krokiem powinno być zapewnienie takiego Klienta o zasadach etyki, które nakazują profesjonalnemu pełnomocnikowi sumienne i rzetelne świadczenie pomocy prawnej. W samej tej zasadzie skupia się konieczność maksymalnego zaangażowania naszego czasu i wysiłków nad każdą sprawą zleconą przez Klienta. Błędem z kolei byłoby zapewnienie Klienta o tym, że poświęcimy całość albo większość naszego czasu tylko jego sprawie, gdyż byłoby to de facto kłamstwo (w końcu każdy prawnik ma również innych Klientów, których musi traktować na równi). Takie kłamstwo szybko obróciłoby się przeciwko prawnikowi. Panowanie nad tym, co mówimy, o czym zapewniamy Klientów i w jaki sposób to mówimy jest w zasadzie pierwszym krokiem do odpowiedniego psychologicznego podejścia w zawodzie prawnika.

Drugi model zatem jest możliwy do wypracowania w miarę zdobywania doświadczenia i pewności w wykonywaniu zawodu radcy prawnego lub adwokata. Ta pewność siebie z pewnością pozytywnie wpływa nie tylko na komfort wykonywania zawodu, ale przede wszystkim udziela się Klientowi, dla którego pewność powierzenia sprawy w odpowiednich rękach jest zwykle najważniejsza.

Pamiętajmy jednak, że przede wszystkim należy być prawnikiem czyli specjalistą od prawa. Żadne umiejętności „miękkie” czy też uzupełnienie wiedzy i doświadczenia w zakresu psychologii nie powinny nigdy wyjść na pierwszy plan w stosunku do pierwotnej i najważniejszej misji wykonywanego zawodu jaką jest niesienie pomocy prawnej.

Reklamy
Poradniki, Prawo gospodarcze

Jak zawierać umowy? Reprezentacja: spółki jawne i spółki partnerskie

W jednym z poprzednich wpisów poruszyliśmy temat oznaczania reprezentacji w umowach zawieranych przy udziale przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą oraz przedsiębiorców występujących jako wspólnicy spółek cywilnych. W tym artykule pokażemy, w jaki sposób określić reprezentację w dwóch najprostszych spółkach prawa handlowego, czyli w spółce jawnej i spółce partnerskiej.

DSC_0559
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Spółka jawna

Spółka jawna nie jest osobą prawną, tylko tzw. „ułomną osobą prawną”. Nie posiada zatem takiego statusu jak np. spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, ale jest odrębnym podmiotem prawa w przeciwieństwie np. do spółki cywilnej. Zgodnie z przepisem art. 29 § 1 Kodeksu spółek handlowych, „każdy wspólnik ma prawo reprezentować spółkę”. Jednocześnie „prawa reprezentowania spółki nie można ograniczyć ze skutkiem wobec osób trzecich”. Co do zasady zatem każdy wspólnik może samodzielnie reprezentować spółkę jawną. Wprawdzie umowa spółki może przewidywać ograniczenia w zakresie prawa reprezentacji (np. ograniczać reprezentację danego wspólnika tylko do pewnego rodzaju spraw), ale takie postanowienia wywołują jedynie skutki wewnętrzne w spółce, a nie mają skutków prawnych wobec osób trzecich. Za złamanie zakazów dotyczących reprezentacji wspólnik może ponieść odpowiedzialność odszkodowawczą wobec spółki, ale umowa zawarta z kontrahentem wbrew zakazom będzie ważna. W niektórych komentarzach do Kodeksu spółek handlowych wskazuje się, że powyższa zasada ulega pewnym wyjątkom np. w przypadku tzw. reprezentacji łącznej (istnieje pogląd, zgodnie z którym wprowadzenie do umowy spółki wymogu reprezentacji łącznej wywołuje skutek wobec osób trzecich).

Pamiętajmy, że spółka jawna może również mieć pełnomocnika lub prokurenta. Za każdym razem należy zatem sprawdzić KRS spółki, a pełnomocnictwo powinno być załącznikiem do umowy.

Spółka partnerska

Spółka partnerska jest specyficznym typem spółki prawa handlowego, której partnerami mogą być tylko osoby fizyczne uprawnione do wykonywania określonych zawodów.

Co do zasady spółkę partnerską reprezentują partnerzy (art. 96 § 1 ksh – „Każdy partner ma prawo reprezentować spółkę samodzielnie, chyba że umowa spółki stanowi inaczej”). Istnieje możliwość pozbawienia partnera prawa reprezentacji, ale tylko z ważnych powodów uchwałą powziętą większością trzech czwartych głosów w obecności co najmniej dwóch trzecich ogólnej liczby partnerów (choć umowa spółki może przewidywać surowsze wymagania). Pozbawienie partnera prawa reprezentowania spółki wpisuje się do rejestru.

Zasady reprezentacji (w tym brak skutków ograniczenia reprezentacji w stosunku do osób trzecich) w spółce partnerskiej są praktycznie takie same jak w spółce jawnej. Najistotniejsza różnica polega na tym, że w spółce partnerskiej można powołać zarząd. Członkiem zarządu może być osoba trzecia, ale jednocześnie członkiem musi być co najmniej jeden partner. Do zarządu w spółce partnerskiej stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące zarządu w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.

Określenie reprezentacji w spółce partnerskiej zależy zatem od tego, czy powołano w niej zarząd czy też nie. Jeśli nie ma zarządu, wtedy reprezentacja jest taka, jak w przypadku spółki jawnej. Jeżeli natomiast w danej spółce partnerskiej funkcjonuje zarząd, wtedy to on będzie reprezentował spółkę partnerską przy zawieraniu umowy.

cropped-logo_-blog-1.jpg

Poradniki, Prawo gospodarcze, Uncategorized

Jak zawierać umowy? Reprezentacja: jednoosobowe działalności gospodarcze i spółki cywilne

Do zawarcia umowy należy się porządnie przygotować. Nie wystarczy tylko ustne ustalenie warunków i szybkie podpisanie dokumentu. Umowę należy dokładnie sporządzić i przeczytać. Oczywiście, jeżeli sami nie wiemy, w jaki sposób napisać projekt umowy, najlepiej zwrócić się do specjalisty np. radcy prawnego.

Kontakt
www.rybarczyk-kancelaria.pl

W tym wpisie poruszamy temat reprezentacji. Przy sporządzaniu umowy należy najpierw dokładnie zastanowić się, jak ma wyglądać jej komparycja, tj. wstępna część umowy, która określa i opisuje jej strony.

Wskazując strony umowy, należy bardzo precyzyjnie określić ich reprezentację. Reprezentacja będzie zależeć od tego, z jakim podmiotem mamy do czynienia. Jeżeli stroną umowy jest przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą wpisaną do CEIDG, to reprezentuje on sam siebie, przy czym błędem jest formułowanie komparycji w następujący sposób:

„Firma XYZ Jan Kowalski, adres Mickiewicza 1/1, Warszawa reprezentowana przez Jana Kowalskiego”

Przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą sam jest stroną umowy, a zatem nie używamy słów „firma” (co jest błędne jeszcze z innych powodów), a po prostu wskazujemy przedsiębiorcę z imienia i nazwiska, a dopiero potem dodajemy kolejne elementy, tj. adres, fakt prowadzenia działalności, firmę, numer NIP i REGON.

Jeżeli natomiast mamy do czynienia ze spółką cywilną, wtedy sytuacja nieco się komplikuje. Spółka cywilna nie jest podmiotem prawa, tzn. nie jest odrębną jednostką, podmiotem prawnym, który może zaciągać zobowiązania. Spółkę cywilną tworzą wspólnicy i to oni są stronami umowy w ramach tej spółki. Zgodnie z art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców, przedsiębiorcami są wspólnicy spółki cywilnej, a nie sama spółka cywilna.

Są różne szkoły określania reprezentacji przy spółce cywilnej, ale najczęściej przyjmuje się takie same reguły jak przy jednoosobowej działalności gospodarczej, tj. wskazuje się konkretnych wspólników, a następnie zaznacza się, że łącznie działają oni na podstawie umowy spółki cywilnej. Wtedy nie ma wątpliwości, że stroną umowy są wspólnicy, a także że działają oni na w ramach tej umowy jako wspólnicy konkretnej spółki cywilnej. Warto także wskazać NIP i REGON spółki cywilnej oraz adres jej „siedziby”.

Sprawa staje się bardziej skomplikowana przy okazji spółek prawa handlowego. Reprezentację w tym przypadku określa każdorazowo odpowiedni przepis Kodeksu spółek handlowych, a w indywidualnej sprawie niezbędne jest zbadanie informacji zawartych w Krajowym Rejestrze Sądowym. O tym jednak napiszemy w następnym artykule.

cropped-logo_-blog-1.jpg

Delegacje, Poradniki, Prawo gospodarcze

Zagraniczna podróż służbowa czy oddelegowanie?

Zagadnienia dotyczące delegacji, podróży służbowych czy oddelegowania są niezwykle skomplikowane i obszerne. Jednym z podstawowych pytań, jakie zadają sobie pracodawcy wysyłający pracowników za granicę jest to dotyczące zastosowania podróży służbowej albo oddelegowania. Przyjrzyjmy się podstawowym różnicom pomiędzy tymi instytucjami.

Przede wszystkim podróż służbowa została zdefiniowana w przepisach polskiego Kodeksu pracy. Zgodnie z art. 77 (5) § 1 Kodeksu pracy: „Pracownikowi wykonującemu na polecenie pracodawcy zadanie służbowe poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy, lub poza stałym miejscem pracy przysługują należności na pokrycie kosztów związanych z podróżą służbową”. W przypadku zagranicznej podróży służbowej chodzi oczywiście o wyjazd poza granice kraju i tym samym poza miejscowość, w której znajduje się siedziba pracodawcy lub stałe miejsce pracy. Rzecz jasna ta krótka definicja to za mało, aby odróżnić podróż służbową od oddelegowania (a różnice są znaczące). Z pomocą idzie praktyka stosowania prawa, orzecznictwo i doktryna.

O nas Daniel
www.rybarczyk-kancelaria.pl

Przede wszystkim podróż służbowa powinna odbywać się poza stałe miejsce pracy. Stałe miejsce pracy jednak należałoby odróżnić od miejsca wykonywania pracy, które wpisuje się w umowie (rozważania na temat różnic tych dwóch pojęć przekraczają rozmiary tego wpisu i być może podejmiemy je przy okazji innego artykułu). Krótko mówiąc: jeżeli pracownik wyjeżdża poza stałe miejsce pracy, to mamy pierwszy argument za zastosowaniem podróży służbowej. Pomocne może być określenie miejsca pracy w umowie (choć nie decydujące). Jeżeli np. miejscem pracy pracownika jest obszar województwa mazowieckiego, a pracownik wyjeżdża do Niemiec, to co do zasady opuszcza stałe miejsce pracy. Jeśli jednak w umowie zostało wskazane, że pracownik świadczy pracę w Polsce i Niemczech i jest to normalne, stałe miejsce pracy tego pracownika, to na pewno nie można mówić o podróży służbowej.

W dalszej kolejności należy pamiętać o czasie. Przepisy nie wskazują jakiejś konkretnej cezury czasowej rozdzielającej przebywanie w podróży służbowej i oddelegowaniu. Niektórzy przyjmują czas maksymalnie 3 miesięcy (z Kodeksu pracy – powierzenie pracownikowi innej pracy na maksymalnie 3 miesiące) lub 182 dni (z prawa podatkowego). Jedno jest pewne – aby być w podróży służbowej za granicą nie można być na stałe, ale z drugiej strony nie musi to być jedynie krótki, kilkudniowy wyjazd. Wszystko zależy od danego przypadku.

Najważniejszym aspektem pozwalającym odróżnić podróż służbową od oddelegowania jest incydentalność i nie chodzi tutaj o czas ani o miejsce pracy, tylko o zakres obowiązków. Jeżeli pracownik wyjeżdża za granicę i wykonuje tam obowiązki nietypowe (incydentalne, okazjonalne) dla jego normalnych obowiązków w kraju, to istnieje silna podstawa do tego, aby przyjąć, że przebywa on w podróży służbowej. Dla przykładu: pracownik biurowy zajmujący się sporządzaniem zestawień sprzedaży wyjeżdża do Włoch w celu brania udziału w negocjacjach z potencjalnym kontrahentem swojego pracodawcy, a jednocześnie takie zadanie nie znajduje się w zakresie jego normalnych obowiązków. Z drugiej strony, jeżeli pracownik zajmuje się marketingiem w Polsce i jedzie np. do Czech, żeby robić dokładnie to samo, to trudno przyjąć, że przebywa w podróży służbowej (choć nie należy i takiej koncepcji od razu przekreślać).

W podroży służbowej ważny jest także sam element „podróży”. Podróży służbowa powinna polegać na przemieszczaniu się. Jeśli zatem pracownik jest wysyłany w dane miejsce i przebywa tam przez dłuższy czas oraz dodatkowo wykonuje te same lub podobne obowiązki jak w Polsce, to ciężko będzie wykazać, że przebywa w podróży służbowej.

Oddelegowanie zatem charakteryzuje się przeciwnymi cechami aniżeli podróż służbowa. Pracownik oddelegowany to taki pracownik, który pracuje za granicą jako w swoim normalnym miejscu pracy, wykonuje za granicą swoje standardowe obowiązki i przebywa tam przez dłuższy czas.

Pamiętajmy jednak, że wszystkie wyżej przedstawione argumenty to tylko pewien schemat. Wielokrotnie wyjazdy pracowników za granicę spełniają niektóre elementy charakterystyczne dla podróży służbowych, a innych nie spełniają. Wtedy dopiero pojawia się konieczność dokładnego zbadania sprawy, gdyż rozróżnienie podróży służbowej i oddelegowania ma znaczenie nie tylko z punktu widzenia teoretycznego, ale także praktycznego i finansowego, ale ten temat poruszymy w następnych wpisach.

cropped-logo_-blog-1.jpg

Poradniki, Prawo cywilne, Prawo gospodarcze

Skuteczna windykacja należności

Windykacja jest bardzo szerokim pojęciem i niejednokrotnie kojarzonym bardzo pejoratywnie. Zapewne bierze się to stąd, że wielu z nas ma jakiś dziwny lęk czy wstyd przed upominaniem się o swoje. Jeśli jednak prowadzimy swój biznes, to nasze dochody są jednym z najważniejszych czynników, które gwarantują rozwój firmy. Dlatego jeśli mamy do czynienia z dłużnikiem, który nie płaci, nie należy zwlekać, ale podjąć zaplanowane i skuteczne działania celem odzyskania swojej należności.

W naszej kancelarii praktycznie dla każdego Klienta – przedsiębiorcy prowadzimy lub prowadziliśmy działania windykacyjne. Strategia takiej windykacji opiera się na trzech zasadniczych filarach:

  1. Wszystko w oparciu o przepisy prawa i etyki
  2. Szybkość działań
  3. Sąd to ostateczność, ale czasem konieczna

Wszystko w oparciu o przepisy prawa i etyki

Windykacja nie może przybierać form niezgodnych z prawem, zasadami etyki czy też ogólnie przyjętymi zasadami współżycia społecznego. Jest oczywiste, że wierzycielowi należy się zaspokojenie jego roszczenia, jednak jeśli po drugiej stronie mamy kogoś nieuczciwego lub kogoś, kto nas ignoruje, to nie starajmy się być takim, jak on. Strategia windykacji stosowana przez naszą Kancelarię nigdy nie zakłada np. nachodzenia dłużników czy też nękania ich telefonami. Pamiętajmy, że radca prawny musi stosować się do zasad etyki radcy prawnego. Wszelkie działania radcy prawnego muszą zatem opierać się na wiążących go normach oraz przepisach powszechnie obowiązującego prawa. Wielu z wierzycieli niestety stara się na własną rękę stosować inne reguły odzyskiwania swoich długów przez co niejednokrotnie sami popadają w kłopoty związane z oskarżeniami o zniesławienie, pomówienie czy też naruszenie dóbr osobistych. Nie zalecamy stosowania takich sposobów, gdyż najczęściej – abstrahując od prawnego i etycznego aspektu – stanowią one drogę donikąd.

Szybkość działań

cropped-logo.pngDziałanie w oparciu o przepisy prawa i etyki nie oznacza opieszałości. W windykacji nie warto zwlekać. Jeśli ktoś nie płaci, to istnieje prawdopodobieństwo, że za chwilę ogłosi upadłość lub będzie podmiotem postępowanie sanacyjnego. A może, będąc świadomym ilości swoich długów, stara się ukryć majątek albo zbyć jego elementy na rzecz członków rodziny? Ukrywanie majątku nie jest sposobem na wyjście z długów, gdyż wierzyciel w takich sytuacjach zawsze dysponuje bronią w postaci tzw. skargi pauliańskiej, jednak angażowanie się w kolejne procesy sądowe na pewno nie przyspieszy windykacji długów.

Dlatego, jeśli widzimy, że nasz dłużnik nie płaci i nie zamierza zapłacić, od razu zaplanujmy działania i określmy terminy kolejnych etapów windykacji. Każdy tydzień zwłoki w ogólnym rozrachunku może okazać się zgubny w skutkach dla nas i naszego portfela. Dlatego od razu wystosujmy krótkie, jasne wezwanie do zapłaty. Jednocześnie sprawdźmy czy dłużnik nie ogłosił upadłości oraz (jeśli jest przedsiębiorcą) nadal jest aktywny w CEIDG lub KRS. Jeśli dłużnik podejmuje z nami korespondencję, która ewidentnie jest nakierowana na „kupienie czasu”, nie dajmy się wciągnąć w tę grę! Wtedy być może jedynym rozwiązaniem okaże się skierowanie sprawy do Sądu.

Sąd to ostateczność, ale czasem konieczna

Jeżeli działania przedsądowe i polubowne nie pomagają, należy skierować sprawę do Sądu. Niestety coraz więcej dłużników nie reaguje na przedsądowe wezwania do zapłaty i monity. Oczywiście przyczyny tego stanu rzeczy mogą być różne, często niezależne od samych dłużników. Zupełnie inną sytuacją jest, gdy dłużnik otwarcie przyznaje, że obecnie nie posiada środków finansowych na zaspokojenie wierzytelności. Wtedy ewentualnie można rozważyć odroczenie płatności albo zawarcie ugody i rozłożenie płatności na raty. Jednak milczenie bardzo często może świadczyć o próbie ugrania czasu. Wtedy rozwiązania sądowe mogą okazać się niezbędne. Pamiętajmy, że sprawy dotyczące zapłaty należności pieniężnych najczęściej rozstrzygane są w postępowaniu upominawczym poprzez wydanie przez Sąd nakazu zapłaty. Jeżeli dłużnik nie wniesie sprzeciwu od nakazu zapłaty w ustawowym terminie, nakaz zapłaty staje się prawomocny i można wystąpić o nadanie mu klauzuli wykonalności, a następnie rozpocząć działania egzekucyjne. Niech nie zniechęcają nas koszty postępowania oraz konieczność czekania na rozpoznanie sprawy. Pamiętajmy, że etap sądowy jest po prostu kolejnym etapem windykacji.

cropped-logo_-blog-1.jpg

Poradniki, Prawo gospodarcze, Tajemnica przedsiębiorstwa

Jak ochronić tajemnicę przedsiębiorstwa przed nieuczciwymi pracownikami?

W jednym z ostatnich wpisów poruszyliśmy bardzo ogólnie temat tajemnicy przedsiębiorstwa. Ta tematyka jest niezwykle obszerna, mimo że przepisy ją regulujące wydają się dosyć lakoniczne (choć ostatnia nowelizacja ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nieco skomplikowała dotychczasowe regulacje i wprowadziła konieczność nowego podejścia do tajemnicy przedsiębiorstwa).

W tym wpisie nie chcemy jednak skupiać się na analizie poszczególnych elementów definicji tajemnicy przedsiębiorstwa, czasie trwania nakazu poufności czy też różnych poglądach doktryny i orzecznictwa. Skupmy się na praktyce.

Każdy przedsiębiorca, który zatrudnia pracowników musi wiedzieć, że zawsze istnieje ryzyko wycieku danych objętych tajemnicą przedsiębiorstwa. Taki wyciek może być zarówno efektem działań lub zaniechań obecnych pracowników, jak też i nieuczciwych zachowań byłych pracowników. Najczęściej do naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa dochodzi przez osoby, z którymi zakończyliśmy już współpracę. Bardzo często byli pracownicy zakładają swoją własną działalność gospodarczą o podobnych profilu do byłego pracodawcy albo zatrudniają się u pracodawcy – konkurenta. Zatrudnienie u konkurenta nie jest niedopuszczalne (chyba, że byłego pracownika wiąże umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy) a bardzo często wynika po prostu z tego, że nasi pracownicy posiadają wiedzę i doświadczenie w danej branży i chcą kontynuować swoją karierę w takim samym segmencie gospodarczym. Nie oznacza to jednak, że w swoich zachowaniach mogą sobie pozwolić na całkowitą dowolność. Nie bez powodu z roku na rok w naszym kraju wzrasta świadomość przedsiębiorców i pracowników odnośnie tego, czym jest tajemnica przedsiębiorstwa i jak dużą wagę należy przywiązywać do jej ochrony. Mimo to, wielu byłych pracowników, mając świadomość, że w trakcie trwania zatrudnienia u byłych pracodawców mieli dostęp do informacji objętych tajemnicą przedsiębiorstwa, ujawnia lub wykorzystuje tę tajemnicę, myśląc, że nikt nie będzie w stanie udowodnić im winy. Takie myślenie może być jednak zgubne.

Oczywiście, procesy o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa przeciwko byłym pracownikom bardzo często są trudne dowodowo dla każdej ze stron, w szczególności dla byłego pracodawcy – powoda. Nie zmienia to jednak faktu, że w postępowaniu cywilnym nie ma zamkniętego katalogu dowodów, a dowodem jest każdy fakt mający istotne znaczenie dla sprawy. Dlatego jeśli chcemy być przygotowani na ewentualny proces przeciwko byłemu nieuczciwemu pracownikowi, musimy przede wszystkim postawić na profilaktykę. Profilaktyka w tym przypadku oznacza wprowadzenie stosownych i starannych procedur, które umożliwią zarówno ochronę naszej tajemnicy na bieżąco, jak też pozwolą nam zgromadzić materiał dowodowy na wypadek ewentualnego sporu sądowego.

Podstawą jest na pewno określenie, co tak naprawdę stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa w naszym przypadku. Przypomnijmy sobie definicję tajemnicy przedsiębiorstwa z art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:

Przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności”.

Ustawa nie zawiera katalogu informacji, które stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa. Nie byłoby to zresztą technicznie możliwe. Każda branża, a nawet każde przedsiębiorstwo ma swoją specyfikę działalności – w jednym przedsiębiorstwie jakaś informacja będzie stanowiła tajemnicę, a w drugim już nie. Ponadto szybki rozwój techniki i innowacje gospodarcze oraz marketingowe sprawiają, że jakakolwiek ustalona z góry lista danych objętych tajemnicą przedsiębiorstwa ulegałaby ciągłej dezaktualizacji.

Dla przykładu, posiłkując się dorobkiem orzecznictwa, można wymienić kilka przykładów informacji, które mogą stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa: treści umów handlowych, know – how, listy (bazy) klientów, dane klientów, dane dostawców, metody marketingowe, metody pozyskiwania klientów, prawa autorskie, przebieg negocjacji biznesowych, stan finansów przedsiębiorstwa, plany rozwoju przedsiębiorstwa, stosowane ceny transakcyjne czy też stosowane rabaty.

Należy jednak pamiętać, że aby jakakolwiek informacja mogła zostać uznana za tajemnicę przedsiębiorstwa, musi mieć ona charakter niejawny, tj. nie może być dostępna dla szerokiego grona odbiorców, w tym dla osób zwykle zajmujących się tym rodzajem informacji. Jeśli zatem mamy ustalone jakieś plany rozwoju naszego przedsiębiorstwa, ale chwalimy się nimi na stronie internetowej firmy, wtedy takie plany nie mogą być objęte tajemnicą przedsiębiorstwa. Z drugiej strony – jeżeli posiadamy listę klientów zgromadzoną w systemach informatycznych zabezpieczonych hasłem, która jest naszym tworem i zawiera uszeregowane dane, które pozwalają nam utrzymywać stałe kontakty z klientami i ich obsługiwać, wtedy może być ona uznana za tajemnicę przedsiębiorstwa, o ile dbamy o niejawność tej listy. Niejawność danych jest zatem kluczowym aspektem przy ocenie czy mamy do czynienia z tajemnicą przedsiębiorstwa czy też nie. Dbanie o niejawność informacji jest jednym z podstawowych obowiązków przedsiębiorcy. Zabezpieczenia i ograniczenia dostępności informacji powinny mieć zarówno charakter techniczny, jak i formalny. Powinniśmy stosować nie tylko faktyczną i rzeczywistą ochronę danych (hasła dostępu, zamykane pomieszczenia, gradacja dostępności danych), ale również odbierać od pracowników stosowne oświadczenia, zawierać szczegółowe umówy o zachowanie poufności i wprowadzać regulaminy poufności.

Wskazane wyżej wymogi są istotne nie tylko z punktu widzenia konieczności zapewnienia niejawności, ale też ze względu na spełnienie ustawowych wymogów dochowania należytej staranności w celu utrzymania informacji w poufności. Sam ustawodawca zatem nakłada na przedsiębiorcę obowiązek podjęcia wszelkich dostępnych działań w celu ochrony swojej tajemnicy przedsiębiorstwa. W razie sporu sądowego należy zatem dysponować stosownymi dowodami, które pozwolą nam wykazać, że dochowaliśmy należytej staranności przy utrzymaniu poufności informacji.

Co jeśli dojdzie już do naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa? Nasza reakcja powinna być natychmiastowa. Nie powinniśmy pozostawiać naruszenia tajemnicy bez odzewu. Zacznijmy od wezwania do zaniechania dokonywania naruszeń, a jeśli to nie pomoże – skierujmy sprawę do sądu. Przygotujmy się jednak na trudną batalię, gdyż tego typu sprawy – jako sprawy trudne dowodowo – wymagają przeprowadzenia szczegółowego postępowania dowodowego, w którym potrzebne będą nie tylko dowody z dokumentów, ale bardzo często przydadzą się zeznania świadków (innych pracowników, klientów itd.), opinie biegłych (np. z zakresu informatyki śledczej, rachunkowości, reklamy) czy też dowody z innych dokumentów (nagrań rozmów, zdjęcia itd.). Zanim wytoczmy powództwo, solidnie przygotujmy się pod względem dowodowym i opracujmy strategię działania procesowego. Jeśli mamy do czynienia z byłym pracownikiem, który zatrudnił się u kogoś innego, rozważmy pozwanie pracownika i jego nowego pracodawcy (jeżeli skorzystał on z ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa przez nielojalnego pracownika). Warto od początku w pozwie podkreślić, że pracownik, naruszając tajemnicę przedsiębiorstwa, działał z winy umyślnej – wtedy unikniemy zarzutu, że za szkodę wyrządzoną przez byłego pracownika odpowiada jego obecny pracodawca.

Walka z nielojalnym pracownikiem to niezwykle skomplikowany temat – zarówno pod względem dowodowym, jak i prawnym. Dorobek orzecznictwa dotyczący tajemnicy przedsiębiorstwa jest dosyć obszerny, choć i tak nadal zbyt skromny. Pracodawcy niestety bardzo rzadko myślą o ochronie swojej tajemnicy, a gdy mleko się już wyleje, nagle okazuje się, że brak jest podstaw do ochrony interesów przedsiębiorstwa. Dlatego bądźmy mądrzy przed szkodą.

cropped-logo_-blog.jpg

Poradniki, Prawo autorskie, Prawo gospodarcze

Moment przejścia praw autorskich

Moment, w którym dochodzi do przejścia autorskich praw majątkowych jest jednym z najważniejszych problemów do rozstrzygnięcia przy konstruowaniu umów prawnoautorskich.

Przepis art. 64 ustawy o Prawie autorskim i prawach pokrewnych określa ten moment jako „przyjęcie” utworu, jednak ta regulacja ma charakter względnie obowiązujący, a zatem moment przejścia autorskich praw majątkowych może być uregulowany w umowie w inny sposób. Warto zatem każdorazowo zastanowić się, jakie są interesy twórcy lub nabywcy praw.

Dla twórcy oczywiście najkorzystniejszym momentem przejścia praw będzie moment zapłaty wynagrodzenia – bez zapłaty nie dojdzie do przejścia autorskich praw majątkowych, co uniemożliwi ich wykonywanie i korzystanie z utworu przez nabywcę.

Z kolei w przypadku nabywcy, najlepiej gdyby doszło do przejścia praw jak najwcześniej. Możliwe jest nawet  określenie tej chwili już w momencie ustalenia (powstania) utworu. W takiej sytuacji najlepiej dla nabywcy zabezpieczyć się także pod kątem zobowiązania twórcy do usunięcia ewentualnych wad utworu. Przepisy ustawy o Prawie autorskim i prawach pokrewnych wprawdzie przewidują przepisy również w tym przedmiocie, jednak warto doprecyzować obowiązki twórcy odnośnie wad utworu w samej umowie.

Istnieje ponadto możliwość wyboru bardziej „neutralnych” dla obu stron momentów przejścia majątkowych praw autorskich np. wydanie utworu czy też jego przyjęcie (tak jak w ustawie). Nie ulega jednak wątpliwości, że dobrze sporządzona umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych powinna precyzyjnie wskazywać ten moment, aby nie wprowadzać między stronami wątpliwości interpretacyjnych.

cropped-logo_-blog.jpg