Wywiady

Wywiad z prawnikiem: Mec. Hoa Dessoulavy-Śliwińska

2a_Hoa
Mec. Hoa Dessoulavy-Śliwińska

Adwokat, wpisana na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie. Ukończyła aplikację radcowską w Warszawie oraz aplikację adwokacką na Judicial Academy w Hanoi (Wietnam). Uzyskała dyplomy University of Cambridge (UK), Harvard Business School i University of Florida (USA). Absolwent wydziału teologicznego studiów podyplomowych na UKSW i studiów w dziedzinie praw i wolności człowieka (PAN i Helsińska Fundacja Praw Człowieka), szkoły prawa dowodowego na UKSW oraz studia podyplomowe rzeczoznawstwa majątkowego prowadzone przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie. Obecnie odbywa studia doktoranckie w Katedrze Prawa Cywilnego i Międzynarodowego Prywatnego na Uniwersytecie SWPS. Specjalizuje się w prawie karnym gospodarczym i skarbowym, prawie nieruchomości oraz prawie medycznym i farmaceutycznym. W kolejnej odsłonie „Wywiadu z prawnikiem” rozmawiamy z Mec. Hoa Dessoulavy-Śliwińską.

Kruczek – Blog prawniczy: Prawo jest obecnie w Polsce bardzo popularnym kierunkiem studiów. Coraz więcej młodych ludzi chce zostać radcami prawnymi lub adwokatami. Jak wyglądała Pani droga do zawodu adwokata?

Mec. Hoa Dessoulavy-Śliwińska: W gruncie rzeczy miałam w ogóle nie być prawnikiem. Zanim skończyłam prawo studiowałam zupełnie inny kierunek (chemię), ale moim marzeniem od zawsze była medycyna i w tym kierunku nadal dążę…

Jednak los tak chciał, że musiałam zostać prawnikiem. Kiedyś publikowałam już opis swojej drogi do zawodu na profilu FB Polska Palestra i Adwokatura Polska – pt. „Dlaczego zostałam adwokatem”. W skrócie – pomyłka związana z moim aresztowaniem była kluczowa dla wyboru tej drogi i  z tego powodu postanowiłam wybrać drogę praktykującego prawnika. Niestety kiedy człowiek ma osobiście do czynienia z niesprawiedliwością organów państwa, to wtedy rozumie jak czuje się jego klient.

Moja droga na pewno nie była standardowa, bo od samego początku potrzebowałam dużej wiedzy prawniczej – do własnych spraw. Żeby zrozumieć swoją sytuację i niejako „ogarnąć” wszystkie swoje sprawy. Jednak sam wybór zawodu praktykującego prawnika był dla mnie konsekwencją przeżyć, o których wspomniałam wcześniej.

Na studiach prawniczych chodziłam od zawsze na wszystkie dyżury profesorów i doktorów i z reguły bywałam tam sama. Chodziłam również już jako klient do różnych kancelarii, płacąc za porady prawne, żeby uzyskać jakiekolwiek praktyczne i pomocne dla moich spraw informacje. Ten swoisty pęd do wiedzy wynika z tego, że ja nie lubię być niezorientowana w sprawach, które dzieją się wokół mnie. Nie oszczędzałam czasu ani siły ani pieniędzy, żeby uzyskać pomoc. W tym samym klimacie utrzymana była również moja aplikacja czy aktualne szkolenie, na które uczęszczam.

Pamiętam, że za pierwszy okres rozliczenia szkolenia radców prawnych miałam około 1000 pkt szkoleniowych a potrzebne było znacznie mniej. Bardzo doceniam wszystkie szkolenia zawodowe, bo to bardzo pomogło mi w praktycznych aspektach mojej pracy.

Natomiast co do wyboru zawodu adwokata – w 2014 r. miałam dużo spraw karnych, a niestety wówczas radcowie nie mieli jeszcze uprawnień do występowania w tych sprawach, jako obrońcy – przed nowelizacją k.p.k. i dlatego przeniosłam się do adwokatury.

Miałam szczęście, że mogłam od samego początku kariery prawniczej zatrudniać aplikantów, co stanowi ogromną pomoc – co kilka głów to nie jedna. Nasze sprawy zawsze są omawiane przez cały zespół, każdy ma swoje spostrzeżenia i pomysły. W tej chwili mamy zespół około 10 osób – mobilny i stacjonarny. Nie wyobrażam sobie obecnie pracy solo.

K: Czy rynek prawniczy w Polsce można uznać już za nasycony? A może znajdzie się jeszcze miejsce dla wchodzących na rynek adwokatów i radców prawnych? Czy warto dziś podejmować jeszcze to ryzyko czy może lepiej szukać niszy prawnej, która nie została jeszcze odkryta.

H. D-Ś.: Uważam,  że tak. Rynek w Polsce jest nasycony, ze względu na zarówno liczbę prawników i zapotrzebowanie rynku. Jak również z uwagi na kulturę prowadzenia biznesu i życie mieszkańców Polski – korzystanie z porad prawnych nie jest jeszcze u nas zbyt popularne. Jednak tak jak w każdym zawodzie zawsze jest miejsce dla nowych ludzi, ale muszą stawiać na bardzo ciężką pracę i na zdobywanie swojej pozycji w dłuższej perspektywie.

Nie można spodziewać się, że w ciągu 2-3 lat nowi prawnicy zrobią karierę. To już niestety nie jest ten czas. Zawsze będzie brakowało zdolnych, pracowitych ludzi, którzy prezentują postawę godnego zaufania człowieka.

Jeżeli ktoś chce być prawdziwym adwokatem lub radcą prawnym, to szukanie niszy prawnej na początku drogi zawodowej mija się z celem. Adwokat czy radca prawny to wolny zawód. Wolny zawód rozumiem w ten sposób, że człowiek jest w stanie wykonywać swój zawód w każdej chwili, w każdym miejscu. Nie mówię tutaj natomiast o wiedzy specjalistycznej. Adwokat przede wszystkim powinien mieć 3-4 lata praktyki ogólnej w zawodzie w każdej branży i dopiero wtedy zrozumie swoje zdolności, zainteresowania zawodowe. Po tej praktyce można odnaleźć swoje miejsce na ziemi i dopiero wtedy określić czym się chce zajmować. Czy chce się być adwokatem „ogólnym” czy specjalistą w wąskiej, określonej dziedzinie.

Uważam, że nie jest dobrym pomysłem aby młody adwokat już w trakcie aplikacji szukał pracy w niszy prawnej, np. w prawie bankowym czy prawie pracy, bo to ogranicza horyzonty. Dla takiej osoby praktykowanie w innych dziedzinach prawa może później wiązać się z lękiem o wiedzę, o klientów, o pracę. Takie osoby często nie mają już czasu i woli na przeniesienie się do innej specyfiki zawodu.

K: W jaki sposób profesjonalni pełnomocnicy mogą dzisiaj walczyć o Klienta, mając przy tym na względzie wszystkie zasady wynikające z etyki zawodowej?

H. D-Ś.: Dobrze że mamy zasady etyki zawodowej. Ale niekoniecznie w takim kształcie jak nasz obecny KEA.

Walczyć o klienta w dziedzinie obsługi prawnej jest zupełnie inaczej niż np. w sklepie. Sprzedawca może walczyć o klienta, sprzedać produkt i na tym jej udział w obsłudze klienta się kończy. Za jakość produktu odpowiada w zasadzie kto inny – nie sprzedawca

1_Hoa

W usłudze prawnej wszystko długo trwa, wszystko wiąże się z konsekwencjami. Adwokat musi przygotowywać dla siebie kilka rzeczy – najpierw musi zrozumieć relacje ludzkie, ludzkie problemy, trzeba wyrobić u siebie empatię do ludzkiej krzywdy. Trzeba umieć wysłuchać klienta. Potem dopiero można oprzeć się na własnej wiedzy i doświadczeniu zawodowym. Zatem walka o klienta zawsze jest związana z całokształtem osoby adwokata, a nie tylko samą formalną etykę zawodową.

Muszę powiedzieć, że obecnie większość klientów mam z polecenia. A mój pierwszy klient w kancelarii to był mój sąsiad. Następni klienci przyszli z polecenia innych adwokatów lub radców prawnych – to tak w kontekście współpracy między pełnomocnikami profesjonalnymi. Później klienci zaczęli polecać moją kancelarię innym klientom.

W naszym zawodzie dużo zależy też od tego czy jesteśmy dostatecznie zaangażowani w akcje pro-bono. Tam też jest źródło – zdobywania doświadczenia i zdobywania klientów. Często poważni klienci obserwują te akcje charytatywne, często są również ich sponsorami.

K: Świadomość prawna w Polsce jest na dosyć niskim poziomie. Czy prawnicy powinni podejmować działania w celu podnoszenia poziomu tej świadomości czy może jest to zadanie zarezerwowane tylko dla Państwa?

H. D-Ś.: Uważam, że prawnicy powinni podejmować działania mające na celu podnoszenie świadomości prawnej w społeczeństwie. W każdym czasie, w każdym miejscu, w każdej chwili. Ponadto „wychowanie” klientów w wiedzy prawniczej może się okazać bardzo pomocne dla adwokata czy radcy, ponieważ łatwiej jest pracować z osobami, które mają świadomość prawną, wiedzą jak wygląda ich sytuacja prawna, niż z osobami które kompletnie nic nie wiedzą. Zawsze poświęcam pierwsze lub drugie spotkanie z klientem, aby uzyskać od nich stan faktyczny, ale również żeby wytłumaczyć na czym w ogóle stoją i  jak sądy orzekają w podobnych sprawach.

Należy zauważyć, że my też sami nie odkryliśmy wiedzy prawniczej – została ona nam przekazana i nauczona przez kogoś. To wszystko musi mieć umiar i sens, ale rozwój świadomości prawniczej społeczeństwa nie może zostać zarezerwowany wyłącznie dla państwa, ponieważ nikt nie ma monopolu na wiedzę.

Jesteśmy profesjonalistami w dziedzinie prawa i klient, który otrzymał od nas konkretną poradę i pomoc, nie będzie w stanie z nami w tej materii konkurować, a wręcz przeciwnie ten klient będzie naszym najlepszym sojusznikiem.

K: Ukończyła Pani aplikację adwokacką na Judicial Academy w Hanoi. Dla wielu Europejczyków systemy prawne Państw azjatyckich to nadal zagadka. Na jakich zasadach opierają się systemy prawne państw Dalekiego Wschodu, np. Wietnamu. Czy są bardziej zbliżone do systemu civil law czy common law?

H. D-Ś.: Od czerwca 2015 Wietnam ma hybrydowy system prawny – tzn. elementy civil i common law stosuje się w praktyce orzekania sądów wietnamskich. Uważam ze to duże osiągniecie, jeśli chodzi o kulturę prawną Wietnamu po wojnie. To bardzo przyspieszyło procesy w sądach wietnamskich. Statystyki efektywności wymiaru sprawiedliwości w Wietnamie znacznie się podniosły.

Natomiast w praktyce jest tam bardziej system civil law, ponieważ nie każdy wyrok wietnamskiego SN staje się prawem. Sędziowie SN w Wietnamie co miesiąc mają posiedzenia, w trakcie których przeglądają i dyskutują orzecznictwo, aby nadać danemu wyrokowi rangę prawa, który sąd niższej instancji może stosować jako precedens. Mamy w Wietnamie co miesiąc publikacje SN, które są uznawane jako prawo.

Wietnamskie prawo cywilne jest zbliżone do polskiego, pochodzi również z prawa rzymskiego. W dużej mierze mamy również przepisy, które swój początek biorą z Kodeksu Napoleona, gdyż Wietnam był w pewnym sensie kolonią francuską.

Jeśli chodzi o prawo karne to wietnamskie prawo karne – materialne i procesowe – jest podobne do starych kodeksów polskich sprzed lat 90’ czyli zbliżone do prawa karnego stosowanego w ZSRR. Ale dzięki systemowi hybrydowemu mamy duże możliwości manewrów stosowania prawa i jest to dla mnie duża przyjemność – wykonywanie zawodu adwokata w Wietnamie.

K: Jak bardzo różni się praktykowanie prawa w Polsce i w Wietnamie?

H. D-Ś.: Przede wszystkim wietnamski adwokat podczas współpracy na stałe z zagraniczną kancelarią prawniczą, niestety nie ma prawa reprezentowania klientów przed sądem w Wietnamie. Czyli coś na kształt solicitor w prawie angielskim. Jest to duże ograniczenie zarówno dla adwokatów wietnamskich i rozwoju ekonomicznego kraju.

Świadomość prawnicza społeczeństwa jest jeszcze niższa niż w Polsce. Adwokaci w Wietnamie działają na zasadzie straży pożarnej – gaszą pożary, czyli klienci przychodzą do nas kiedy jest już praktycznie „po sprawie”. Nie mamy możliwości zaplanowania niczego naprzód, żeby zabezpieczyć interes klienta. Adwokaci wietnamscy mają dużo trudniejsze zadanie niż ich Polscy koledzy – w tym zakresie.

Rozprawy sądowe idą natomiast dużo sprawniej niż w Polsce, bo sędziowie wyznaczają jedną lub maksymalnie dwie rozprawy dziennie i one są procedowane aż się skończą – nawet do godz. 19, 20. Miałam kilka spraw w Wietnamie, które były procedowane przez pięć dni po kolei. Nie ma możliwości przeciągnięcia sprawy dłużej niż rok. Chyba że zajdzie jakiś szczególny przypadek. Ponadto kodeks etyki adwokackiej w Wietnamie lepiej chroni interes adwokatów niż klientów, szczególnie w sprawie zapłaty wynagrodzenia. Jeżeli klient nie ureguluje całości, to adwokat ma prawo zatrzymać jego akta, wyroki i klauzule wykonalności. Sąd naciska wówczas na klienta żeby zapłacił.

K: Rynek azjatycki rozrasta się bardzo szybko. Jakie są Pani przewidywania co do wzrostu potęgi gospodarczej Chin, a także jaki to będzie miało wpływ na gospodarkę Europejską?

H. D-Ś.: Zdecydowanie tak. Nie jestem pewna jak będzie przebiegał ten rozwój, ale zdecydowanie będzie miał on wielki wpływ. Uważam że ma to przede wszystkim istotne znaczenie w branży zamówień publicznych i energetyki.

Uważam również, że Chińczycy będą poważnymi partnerami zarówno z Polską jak i Europą. Mimo wszystko krążą historie niekorzystne dla PR Chińczyków, ale to nie zmienia faktu że niosą oni nadal wielkie perspektywy. Dlatego lepiej aby kancelarie również były przygotowane na „uderzenie” Azjatów, bo tu nie liczy się tylko prawo, ale również znajomość języka, kultury. Należy tu zauważyć, że dla Azjatów zwłaszcza dla Chińczyków stosunki prywatne – sympatie, antypatie, maja decydujące znaczenie dla sukcesu negocjacji.

K: Dużo ostatnio mówi się o nowym Jedwabnym Szlaku, który miałby biec przez Polskę. Czy kontakty gospodarcze z Chinami mogą być pozytywnym bodźcem w rozwoju dla naszego kraju?

H. D-Ś.: Trzeba pamiętać, że Chiny to normalny partner biznesowy, który nie zaoferuje nam nic za darmo.

Na pewno na Jedwabnym Szlaku w naturalny sposób skorzystają polskie firmy spedycyjne, transportowe, logistyczne. Natomiast warto aby Polska nie była wyłącznie krajem tranzytowym dla Azjatów. Chodzi o to aby zainwestowany kapitał pozostawał w Polsce.

Przeczytaj również nasze inne wywiady z serii „Wywiad z prawnikiem„.

logo_ blog

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s