Prawo autorskie, Prawo cywilne

Copyright trolling – czym jest i jak się przed nim bronić?

troll
Copyright trolling (Źródło obrazka)

W jednym z ostatnich artykułów poruszyliśmy tematykę dotyczącą wezwań do zapłaty w związku udostępnianiem plików przez sieć „torrent”. Ta sprawa, która dotknęła tysięcy Polaków, jest nowym zjawiskiem, które dotarło do Polski z zachodu, głównie ze Stanów Zjednoczonych. Mowa o tzw. copyright trollingu, który w Polsce staje się niestety coraz popularniejszy, a dla niektórych kancelarii radcowskich i adwokackich stanowi wręcz główne źródło dochodu.

Czy jest copyright trolling?

O co więc w tym wszystkim chodzi? Mianem copyright trollingu określa się praktykę polegającą na wysyłaniu wezwań do zapłaty głównie w związku z rzekomym naruszeniem praw autorskich. Celem copyright trolla jest uzyskanie określonej w wezwaniu kwoty tytułem „odszkodowania” czy też „zadośćuczynienia” za naruszenie praw autorskich za np. ściągnięcie czy też udostępnienie jakiegoś pliku w internecie. Na czym jednak polega niebezpieczeństwo tego zjawiska? Otóż w przypadku naruszeń praw autorskich dokonywanych w interencie niezwykle trudno ustalić osobę, która faktycznie dopuściła się tego naruszenia. Bardzo często dochodzi do sytuacji, gdy umowę z operatorem sieci podpisała osoba starsza, która nie umie korzystać ani z komputera ani z internetu, a z sieci de facto korzysta inny domownik: dziecko lub wnuczek. Wezwanie jednak oczywiście jest skierowane do strony umowy, która jednak nie mogła dopuścić się naruszenia praw autorskich. Ponadto znaczenie ma tutaj kolejna cecha charakterystyczna copyright trollingu: wezwania do zapłaty często formułowane są tak, aby przestraszyć adresata. Najczęściej wzywający do zapłaty powołuje się na konkretne przepisy prawa, wskazuje na konkretny udostępniony plik (np. tytuł filmu), adres IP użytkownika, datę udostępnienia pliku, a także podaje kwotę, której zapłaty oczekuje. Ponadto wezwanie napisane jest tak, że sugeruje, iż kwota odszkodowania dochodzonego na drodze sądowej będzie o wiele większa aniżeli ta określona w wezwaniu, a zatem uprawniony, chcąc polubownie załatwić sprawę, niejako wychodzi naprzeciw temu, kto naruszył jego prawa i proponuje zakończyć problem przez zapłatę „niższej kwoty”. Co więcej, wiele wezwań zawiera informacje dotyczące toczących się już postępowań karnych w stosunku do odbiorcy wezwania. Takie informacje niemalże u każdej osoby, która pierwszy raz styka się z copyright trollingiem wywołują przyspieszone bicie serca oraz odczucie pozostawania w „stanie zagrożenia”. Skutkiem powyższego jest niezwykle często zapłata przez adresata żądanej kwoty. Takie rozwiązanie problemu zwykle podyktowane jest strachem danej osoby przed odpowiedzialnością cywilną i karną.

Ostatnio w copyright trollingu „uprawianym” w Polsce doszedł nowy element, który już jakiś czas temu zadomowił się w Stanach Zjednoczonych. Mianowicie dotyczy on wzywania do zapłaty za ściąganie i udostępnianie… filmów pornograficznych. Niezwykle często adresaci takich wezwań płacą żądane kwoty nie ze względu na strach przed odpowiedzialnością cywilną i karną, ale z poczucia wstydu przed rodziną czy osobami ze środowiska pracy.

Jak się bronić przed copyright trollingiem?

Jak należy się jednak zachować? Po pierwsze (co już wskazywaliśmy w artykule dotyczącym „torrentów”), jeśli ktoś otrzymał wezwanie do zapłaty listem zwykłym, to nie jest ono wiele warte. Nadawca nie ma dowodu nadania, a więc niezwykle ciężko będzie mu dowieść w sądzie, że wysłał do Was wezwanie do zapłaty, a tym bardziej, że je otrzymaliście. Ponadto należy zobaczyć kto podpisał wezwanie – jeśli zrobił to adwokat lub radca prawny, do wezwania powinno być dołączone pełnomocnictwo. Jeśli takiego pełnomocnictwa nie ma, to nie zostało wykazane stosowne umocowanie, a zatem zgodnie z art. 104 Kodeksu cywilnego, taka czynność prawna będzie nieważna. Profesjonalny pełnomocnik nie może ponadto (co niestety także się zdarza) wskazywać w treści pisma, iż pełnomocnictwo znajduje się do wglądu w siedzibie kancelarii. To na nim spoczywa ciężar wykazania swojego umocowania, a nie na adresacie pisma.

Inną kwestią jest sfera postępowania karnego. Wskazywanie na toczące się postępowanie karne jest oczywiście elementem zastraszania. To, że dane postępowanie się toczy, jeszcze nie oznacza, że adresat wezwania jest podejrzanym w sprawie, co często sugerują copyright trolle. Może zdarzyć się tak, że rzeczywiście zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze, ale toczy się ono w sprawie (in rem), a nie przeciwko osobie (in personam). Osoby mające związek z daną siecią, z której zostały udostępnione pliki (np. wszyscy domownicy) mogą otrzymać wezwanie do stawienia się w charakterze świadka, co nie oznacza, że są oni już podejrzanymi w sprawie. Należy pamiętać, że wszczęcie postępowania przeciwko osobie następuje w momencie wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów albo w chwili postawienia zarzutu w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego (art. 71 § 1 k.p.k. oraz art. 308 § 2 k.p.k. i art. 325g § 1 i 2 k.p.k.). Jednym słowem: wzywający do zapłaty nie może sugerować, że przeciwko adresatowi wezwania toczy się postępowanie karne albo że adresat zostanie na pewno pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Przeczytaj również: Otrzymałem wezwanie do zapłaty za ściąganie z torrentów. Co robić?

Najważniejsza rzecz jednak sprowadza się do prostego wewnętrznego osądu: czy faktycznie dopuściliśmy się naruszenia czy też nie. Jeśli z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że wezwanie nie dotyczy nas, wtedy nie ma się czego obawiać. Wielu ekspertów wypowiadających się w przedmiocie copyright trollingu sugeruje podjęcie korespondencji z wzywającym do zapłaty w celu wskazania, że wezwanie jest niezasadne. W przypadku jednak, gdy rzeczywiście doszło do naruszenia i wezwanie ma podstawy faktyczne, należałoby zarekomendować skontaktowanie się z prawnikiem.

Pobieraczek i plikostrada

Na marginesie należy również wspomnieć o niedawnym problemie związanym z takimi serwisami jak pobieraczek.pl czy też plikostrada.pl. Serwisy te umożliwiały pobieranie plików, jednak wymagały przy tym od użytkownika założenia konta, podania swoich danych łącznie z adresem zamieszkania, a także zaakceptowania regulaminu. Wykorzystując naiwność czy też pośpiech wielu internautów, oba serwisy tak konstruowały swój regulamin, iż korzystanie z usług „pobieraczka” czy „plikostrady” wiązało się z koniecznością opłacania abonamentu po upływie krótkiego okresu, kiedy usługi były darmowe. W konsekwencji usługodawca wysyłał na podany przy rejestracji adres e-mail wezwanie do zapłaty. O ile serwisem pobieraczek.pl skutecznie zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, to plikostrada.pl jako klon „pobieraczka”, uszczelniła swój regulamin, a ponadto przeniosła swoją siedzibą do… Dubaju, co utrudniało namierzenie i pociągnięcie twórców serwisu do odpowiedzialności. Nawiązując do powyższych rozważań, należy wskazać, iż wartość wezwania do zapłaty wysłanego drogą mailową jest oczywiście nawet mniejsza aniżeli wezwania otrzymanego listem zwykłym. W każdej jednak z takich spraw należy zachować ostrożność, dokładnie przeczytać wezwanie i zabezpieczyć swoje interesy. Przede wszystkim jednak należy pamiętać o czytaniu wszelkich regulaminów usługodawców, a także o niepodawaniu swoich danych, w szczególności adresu zamieszkania – to prawdziwa pożywka dla copyright trolli, a także wszelkiej maści naciągaczy.

Niestety copyright trolling w Polsce dopiero raczkuje, a jednocześnie tak naprawdę nikt nie zajmuje się tym problemem na poważnie. W USA prawdziwy „boom” na szantaże internetowe już minął. Jedno z przedsiębiorstw, które zajmowało się internetowym trollowaniem i wzywaniem do zapłaty, Rightscorp, zostało w końcu pozwane przez internautów w trybie zbiorowym. Pracownicy Rightscorp posuwali się jednak o wiele za daleko w copyright trollingu– potrafili nękać ludzi telefonami czy wmawiać im, że jeśli nie zapłacą, zostaną odcięci od internetu.

Problemem wydaje się przepis art. 116 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zgodnie z tą regulacją, kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Poseł sejmu poprzedniej kadencji, Andrzej Jaworski podjął działania mające na celu nowelizację tego przepisu tak, aby karalne było jedynie rozpowszechnianie cudzego utworu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Problem copyright trollingu dostrzegł również poseł Przemysław Wipler. Co więcej, w tym przedmiocie krytycznie wypowiedział się Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych oraz Naczelna Rada Adwokacka. Ministerstwo Sprawiedliwości jednak nie podjęło póki co żadnych konkretnych działań mających na celu walkę z copyright trollami. Na uwagę zasługują jednak podjęte i to często skutecznie działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w walce z szantażem internetowym. Jako przykład można podać postępowanie w stosunku do serwisu „pobieraczek” czy też wszczęte na początku października 2015 r. postępowanie wyjaśniające w sprawie kancelarii Lex Superior.

Póki co zależy więc pamiętać, że ofiarą copyright trollingu może stać się każdy. Należy zatem dbać o ochronę swoich danych w internecie i przede wszystkim być rozważnym. Rezygnacja z sieci „torrent” czy też uważna lektura regulaminów usługodawców oferujących możliwość ściągania plików z internetu to podstawa. Nie wymaga to od nas wiele wysiłku, a może zaoszczędzić wiele nerwów i nieprzyjemności.

Daniel Rybarczyk

logo_ blog

Reklamy

2 myśli w temacie “Copyright trolling – czym jest i jak się przed nim bronić?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s